Kamiński: widzę ich twarze, pytam się czy nie cierpieli

Kamiński: widzę ich twarze, pytam się czy nie cierpieli

Dodano:   /  Zmieniono: 5
Mariusz Kamiński (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
- Ciągle oczyma wyobraźni widzę ten lot. Pytam się, czy cierpieli, jak długo to trwało – mówi ze łzami w oczach o katastrofie w Smoleńsku Michał Kamiński. - Straciłem tylu przyjaciół, że nie wiem za kim płakać - dodaje.
- Uklęknąłem przed tą trumną tak drogiego mi człowieka i się osobiście z nim pożegnałem. Bo uważałem prezydenta za mojego przyjaciela i mentora. Będzie mi bardzo brakować osobistego kontaktu z Lechem Kaczyńskim – stwierdził Kamiński.

- Każde nazwisko jest jak zadra. Straciłem Sławka Skrzypka. Mariusza Handzlika, z którym pracowałem drzwi w drzwi w kancelarii, wspaniałego człowieka. Władka Stasiaka, Olka Szczygłę, Przemka Gosiewskiego i Zbyszka Wassermanna, z którym niedawno jeszcze jadłem obiad – wyliczał.


Eurodeputowany PiS mówi, że prześladuje go obraz tego lotu, wizja tego co działo się na pokładzie Tu-154M. - Znałem tam wszystkich, wielokrotnie z prezydentem latałem, a przecież te loty mają pewien standard zachowań. Ciągle oczyma wyobraźni widzę, jak to się zaczyna. Jak prezydent wsiada, zaczynają się żarty  - prezydent lubił żartować – panowie zdejmują marynarki, siadają. Potem prezydent zaprasza do siebie na rozmowy, albo sam przychodzi, wręcz siada na poręczy, rozmawia. Ja widzę ten lot. Pytam się, czy cierpieli, jak długo to trwało – dodał.

- Płaczę jako Polak, uważam, że Lech  Kaczyński był wielkim polskim patriotą, ale też zamykam oczy i widzę pana prezydenta. Pamiętam jego żarty, jego humor. No i on tak doskonale widział o życiu rodzinnym, zawsze się pytał o moje córki, o moją żonę – wspominał. - Zadaję sobie pytanie, ile rzeczy im nie powiedziałem, a mogłem, za co nie przeprosiłem. Dziś wziąłem telefon do ręki i powiedziałem żonie, że nie jestem w stanie usunąć tych numerów – stwierdził.

TVN24, arb

 5

Czytaj także