Pożegnaliśmy Piotra Nurowskiego

Pożegnaliśmy Piotra Nurowskiego

Dodano:   /  Zmieniono: 
Trumna z ciałem Piotra Nurowskiego - prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, spoczęła w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Komunalnym na warszawskich Powązkach, nieopodal mogiły jego poprzednika Stanisława Stefana Paszczyka. - W imieniu premiera Donalda Tuska i polskiego rządu oddaję tobie hołd - powiedział minister sportu Adam Giersz. Podkreślił, że polski sport stracił lidera, który w Katyniu miał uczcić pamięć o zamordowanych polskich sportowcach i olimpijczykach.
Odczytany został także list jaki nadesłała z Kamczatki Justyna Kowalczyk. Napisała m.in. "nie otrzyma Pan już akredytacji na zimowe igrzyska w Soczi, ale przemycimy Pana w naszych sercach. Ja już o to się postaram". W ostatniej drodze Piotrowi Nurowskiemu towarzyszyła m.in. rodzina olimpijska oraz setki sportowców - medalistów igrzysk, mistrzostw świata i Europy, działacze a także kibice.

Jedenasty w historii prezes PKOl pochowany został z honorami wojskowymi, a kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego oddała salwę. Uroczystości pogrzebowe na Powązkach poprzedziła msza święta, którą w katedrze św. Michała i Floriana na warszawskiej Pradze koncelebrował biskup Marian Florczyk.

Piotr Nurowski zginął w katastrofie lotniczej prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem.

Na łamach tygodnika "Wprost" prezesa Piotra Nurowskiego wspomina dziennikarz Polsat News Roman Kołtoń: "Trafił do sportu w 1972 r. i  niedługo później został najmłodszym w historii prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, jednym z najmłodszych prezesów dużych związków sportowych na świecie. – Był fantastycznym komuchem – powiedział mi kilka dni temu przed kamerą Jacek Wszoła, złoty medalista olimpijski z  1976 r. z Montrealu i srebrny z 1980 r. z Moskwy. W czasie obu tych igrzysk prezesem PZLA był Nurowski. – Miał udział w moich medalach: za  pierwszym razem wstawiając się za mną, abym pojechał na igrzyska, a za drugim pozwalając mi na start w obuwiu, w którym chciałem startować –  wspomina Wszoła. W Moskwie przedstawiciel firmy Adidas dotarł do samego Włodzimierza Reczka, rządzącego polskim sportem, aby poskarżyć się na  Wszołę. Reczek wezwał Nurowskiego. Ten w rozmowie z zawodnikiem powiedział jednak: „Możesz skakać w tym, w czym chcesz, ale pamiętaj –  jak nie zdobędziesz medalu, ty będziesz miał problem, ja będę miał problem, wszyscy będą mieli problem". Wszoła przypomina, że Nurowski załatwiał sprawy niemożliwe do załatwienia – jak choćby paszport dla  Władka Komara, złotego medalisty olimpijskiego z Monachium w 1972 r. Komar nieźle narozrabiał i przez rok nie mógł startować za granicą. Nie  pomagał najcenniejszy krążek olimpijski... Pomógł dopiero Nurowski" - pisze Kołtoń.

Więcej o Piotrze Nurowskim przeczytasz w artykule "Załatwiał sprawy niemożliwe" w najnowszym numerze tygodnika "Wprost".

 0

Czytaj także