672 razy, czyli w sumie blisko 17 godz. TVP pokazywało w ostatnich tygodniach polityków PO na czele z Bronisławem Komorowskim. Na drugim miejscu uplasował się Grzegorz Napieralski i politycy SLD, a na trzecim PiS i Jarosław Kaczyński.
Obecność w telewizji publicznej dotyczy programów publicystycznych i informacyjnych w TVP 1, TVP 2 i TVP Info. Jak ustaliła „Rzeczpospolita" niekwestionowanym liderem rankingu jest Bronisław Komorowski i politycy Platformy. Od 10 do 27 maja kandydata PO na prezydenta i jego partyjnych kolegów telewizja publiczna pokazała 672 razy. Łącznie gościli na ekranach ok. 17 godz. Na drugim miejscu uplasował się Grzegorz Napieralski i politycy SLD. Wystąpili w TVP 286 razy, a zajęło im to 7 godz. i 40 min. z czego blisko 7 godz. w TVP Info. Dopiero na trzecim miejscu znajduje się główny kontrkandydat Komorowskiego – Jarosław Kaczyński. Wystąpienia Prezesa PiS i jego partyjnych kolegów pokazano 268 razy w czasie 5 godz. i 40 min. Z kolei Waldemar Pawlak i politycy PSL mogli liczyć na czterogodzinny udział czasie antenowym w TVP.
- Te wyniki najlepiej pokazują, że zarzuty PO, mówiące, że nasza partia była przez TVP faworyzowana, są funta kłaków niewarte – oburzał się rzecznik Klubu PiS Mariusz Błaszczak. – Jeżeli ktoś jest faworyzowany, to właśnie Komorowski – dodaje. Częstą obecność marszałka sejmu w TVP tłumaczy szefowa jego sztabu wyborczego Małgorzata Kidawa-Błońska. – Bronisław Komorowski jest marszałkiem, pełni obowiązki prezydenta, więc nie za każdym razem, gdy pojawia się w telewizji, mamy do czynienia z kampanią – mówi.
"Rzeczpospolita" / ps
- Te wyniki najlepiej pokazują, że zarzuty PO, mówiące, że nasza partia była przez TVP faworyzowana, są funta kłaków niewarte – oburzał się rzecznik Klubu PiS Mariusz Błaszczak. – Jeżeli ktoś jest faworyzowany, to właśnie Komorowski – dodaje. Częstą obecność marszałka sejmu w TVP tłumaczy szefowa jego sztabu wyborczego Małgorzata Kidawa-Błońska. – Bronisław Komorowski jest marszałkiem, pełni obowiązki prezydenta, więc nie za każdym razem, gdy pojawia się w telewizji, mamy do czynienia z kampanią – mówi.
"Rzeczpospolita" / ps