Były senator zmarł w więzieniu

Były senator zmarł w więzieniu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Andrzej Rzeźniczak, były senator KLD i na początku lat 90. właściciel jednego z większych "parabanków", zmarł w więzieniu w Chojnicach. Mężczyzna odsiadywał wyrok za oszustwa kredytowe i prowadzenie nielegalnej działalności parabankowej.
Jak poinformował dziennikarzy rzecznik prasowy Aresztu Śledczego w Chojnicach, Rzeźniczak zmarł z przyczyn naturalnych, prawdopodobnie na niewydolność układu oddechowo-krążeniowego. Dokładne przyczyny zgonu znane będą jednak po sekcji zwłok.

63-letni Rzeźniczak trafił do więzienia wiosną, gdy wpadł w zasadzkę zastawioną przez policję na terenie Gdańska. Wcześniej ukrywał się przez sześć lat, by uniknąć dwóch prawomocnych wyroków skazujących go na pięć lat więzienia za oszustwa kredytowe i prowadzenie nielegalnej działalności parabankowej.

W latach 80. Andrzej Rzeźniczak prowadził działalność gospodarczą w Tucholi (obecnie woj. kujawsko-pomorskie), m.in. hodował trzodę chlewną, prowadził punkty gastronomiczne, produkował słone paluszki oraz popularne wówczas ciastka "markizy". W 1989 roku otworzył w rodzinnym mieście Prywatną Agencję Lokacyjną.

Oferując ogromne odsetki (do 300 proc. na lokacie trzyletniej) PAL pożyczyła od ponad dwóch tysięcy osób prawie sześć mln zł. Sam Rzeźniczak dwukrotnie znalazł się wówczas na liście 100 najbogatszych Polaków i zdobył tytuł "Biznesmena roku", a w 1991 roku mandat senatora II kadencji z ramienia Kongresu Liberalno-Demokratycznego.

W 1992 roku jego firmy zbankrutowały, klienci PAL stracili oszczędności, a prokuratura wszczęła śledztwa w sprawie nielegalnej działalności bankowej i wyłudzeń kredytów. Rzeźniczak latami unikał wymiaru sprawiedliwości i przeciągał toczące się przeciwko niemu procesy.

Dopiero w 2003 roku został skazany na pięć lat więzienia za oszustwa kredytowe, a rok później takim samym wyrokiem zakończyła się sprawa prowadzenia pseudobanku. Do czasu uprawomocnienia się wyroków Rzeźniczak pozostawał na wolności, a gdy to nastąpiło zaczął się ukrywać.

Schwytano go dopiero wiosną, gdy pod własnym nazwiskiem zarejestrował się do lekarza w Gdańsku, gdzie - jak się okazało - spędził większość czasu w ciągu ostatnich lat. W więzieniu oczekiwał na postawienie zarzutów w kolejnej prowadzonej przeciw niemu sprawie o wyłudzenie kredytów i oszustwa.

PAP, im