Fałszywy alarm bombowy pod Pałacem Prezydenckim. Żartowniś został zatrzymany

Fałszywy alarm bombowy pod Pałacem Prezydenckim. Żartowniś został zatrzymany

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Fot. Wikipedia
Stołeczni policjanci zatrzymali 44-latka, który w nocy z niedzieli na poniedziałek kilka razy dzwoniła z informacją o podłożeniu bomby przed Pałacem Prezydenckim. Alarm okazał się głupim żartem. Żartownisiowi grozi teraz nawet do ośmiu lat więzienia. Mężczyzna w momencie zatrzymania był kompletnie pijany.

Jak poinformował rzecznik komendanta stołecznego policji Maciej Karczyński, mężczyzna w chwili zatrzymania miał około 3,2 promili alkoholu we krwi. - Trafił do izby wytrzeźwień. To mieszkaniec woj. warmińsko-mazurskiego. Z ustaleń policjantów wynika, że to prawdopodobnie on dzwonił kilka razy z budek telefonicznych w okolicach Krakowskiego Przedmieścia - powiedział rzecznik. Na policję zgłosił się świadek, który powiedział, że 44-latek namawiał go, by zamiast niego zadzwonił na policję z informacją o bombie.

- Pierwszy telefon otrzymaliśmy o godz. 2.39. Później powtórzył się 2-3 razy. Z informacji wynikało, że gdzieś na Krakowskim Przedmieściu w pobliżu Pałacu Prezydenckiego jest bomba - relacjonuje Dorota Tietz z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji. Policjanci sprawdzali teren aż do godziny 6.19. Okazało się, że alarm był głupim żartem.

To kolejny incydent, do którego doszło w ostatnim czasie przed Pałacem Prezydenckim. W miniony wtorek 71-letni mieszkaniec podlubelskiej miejscowości rzucił w tablicę upamiętniająca katastrofę prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem słoikiem z nieczystościami. Postawiono mu zarzut zbezczeszczenia miejsca czci i został zwolniony do domu.

Dzień później 60-letni mieszkaniec Warszawy podszedł do przeciwników przeniesienia krzyża, ustawionego pod Pałacem w czasie żałoby narodowej, i miał im grozić pokazując - jak się okazało - rozbrojony granat. Na razie nie postawiono mu zarzutów, również został zwolniony do domu.

PAP, arb

 3

Czytaj także