Zginęło sześcioletnie dziecko, a dwie osoby są ciężko ranne w eksplozji w budynku mieszkalnym w Poznaniu. Wbrew wcześniejszym przypuszczeniom przyczyną nie był wybuch gazu.
Zginęło sześcioletnie dziecko. Dwie osoby - dziecko i osobę w wieku 65 lat - odwieziono do szpitala. Dziecko jest w stanie ciężkim" - powiedział oficer dyżurny Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu.
"Do wybuchu doszło ok. godz. 9.20. Na miejscu pracuje dziewięć jednostek strażackich. Według informacji policji w zniszczonym budynku nie ma już ludzi. Około dwudziestu osób ewakuowano. Zniszczeniu uległo poddasze dwukondygnacyjnego domu, zawalił się dach, zniszczone są również ściany działowe. Trwa stemplowanie naruszonych stropów.
"Wykluczyliśmy wybuch gazu jako przyczynę wybuchu. Z naszych informacji wynika, że w budynku nie było instalacji gazowej ani butli z gazem" - stwierdził oficer dyżurny KW PSP w Poznaniu. Przyczyny wybuchu ustali specjalnie powołana komisja.
Najprawdopodobniej budynek będzie przeznaczony do rozbiórki, ale o tym zadecyduje nadzór budowlany. "Miasto natychmiast zapewniło pomoc socjalną, transport i miejsca noclegowe mieszkańcom 25 mieszkań w tym budynku, czyli ok. 65 osobom. Po ekspertyzie strażaków i nadzoru budowlanego podjęta zostanie decyzja o tym, czy i kiedy część lokatorów będzie mogła wrócić do swoich mieszkań" - powiedział Przemysław Smulski, członek zarządu miasta.
em, pap
"Do wybuchu doszło ok. godz. 9.20. Na miejscu pracuje dziewięć jednostek strażackich. Według informacji policji w zniszczonym budynku nie ma już ludzi. Około dwudziestu osób ewakuowano. Zniszczeniu uległo poddasze dwukondygnacyjnego domu, zawalił się dach, zniszczone są również ściany działowe. Trwa stemplowanie naruszonych stropów.
"Wykluczyliśmy wybuch gazu jako przyczynę wybuchu. Z naszych informacji wynika, że w budynku nie było instalacji gazowej ani butli z gazem" - stwierdził oficer dyżurny KW PSP w Poznaniu. Przyczyny wybuchu ustali specjalnie powołana komisja.
Najprawdopodobniej budynek będzie przeznaczony do rozbiórki, ale o tym zadecyduje nadzór budowlany. "Miasto natychmiast zapewniło pomoc socjalną, transport i miejsca noclegowe mieszkańcom 25 mieszkań w tym budynku, czyli ok. 65 osobom. Po ekspertyzie strażaków i nadzoru budowlanego podjęta zostanie decyzja o tym, czy i kiedy część lokatorów będzie mogła wrócić do swoich mieszkań" - powiedział Przemysław Smulski, członek zarządu miasta.
em, pap