"Platforma dusi miłością, a PiS przyciska elektorat do ściany"

"Platforma dusi miłością, a PiS przyciska elektorat do ściany"

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Polityka to dzisiaj teatr" - zgadza się z Igorem Janke eurodeputowany Marek Migalski, który dodaje, iż wielu wyborcom takie pozory wystarczają. "Tak jak w teatrze płaczemy, wzruszamy się, drżymy ze strachu lub podniecenia. A przecież wiemy, że to aktorzy, że ten spektakl jest na niby. I nie przeszkadza nam to" - tłumaczy eurodeputowany.
Zdaniem Migalskiego ostatni tydzień udowodnił, że nie tylko wyborcy akceptują teatr, ale również politycy chętnie grają swoje role. "Platforma, jak zawsze, zagrała tę samą melodię kiczowatego pojednania i wyciągania ręki do zgody. Politycy tej partii podzielili się rolami - część rozmywała tragedię łódzką i waliła w PiS, część zaś prześcigała się w wyciąganiu gałązek oliwnych i prawieniu ogólnohumanistycznych banałów" - opisuje Migalski. I dodaje, że Platforma stosuje sprawdzoną strategię "duszenia przeciwników miłością".  Z kolei PiS "mobilizuje swój elektorat przyciskając go do ściany i nie dając odetchnąć". "Były ostre słowa prezesa i żądania osobistej ochrony. Zwykły repertuar, ale - jak widać - wciąż podobający się wiernym widzom. I, podobnie jak w przypadku teatrzyku PO, nikt nie udawał, że to nie jest na niby, że to nie jest grane" - przekonuje Migalski.

Zdaniem politologa nawet gdy zdamy sobie sprawę z tego, że polityka to teatr - tak naprawdę nic z tego nie wynika. "Dopóki widzowie są zadowoleni, póki zapełniają salę, póki oklaskują swoich bohaterów i gwiżdżą na innych, póki wzruszają się na tym przedstawieniu, to wszystko jest ok" - pisze Migalski. "Spektakl jest sztuczny, ale emocje są prawdziwe. I to zdecydowanej większości widzów i krytyków wystarcza. A najbardziej ukontentowani są aktorzy - mają z czego żyć i czują się ważni, a nawet niezbędni" - zauważa z przekąsem polityk.

arb