Donald Tusk nie może odwołać ani wyrzucić z partii Grzegorza Schetyny. Uderza więc w ludzi, którzy się z nim dość ściśle związali - powiedział w Polski Radiu Ludwik Dorn.
Niewykluczone, że Jarosław Gowin z PO zamiast do Sejmu, wystartuje w wyborach do Senatu. Tego chce podobno szef małopolskich struktur Platformy Ireneusz Raś. Sam Gowin mówił: - Albo Sejm, albo zobaczymy.
Ludwik Dorn uważa, że sprawa Gowina to tak na prawdę atak wymierzony w Grzegorza Schetynę. - Przed wyborami w ramach podtrzymywania przez Donalda Tuska korzystnej struktury władzy w Platformie Obywatelskiej istnieje nieomal konieczność politycznego zabicia marszałka Schetyny - stwierdził poseł sympatyzujący z PiS.
Dorn twierdzi, że na takie decyzje premiera wpłynęło "zapomniane wydarzenie z pierwszej połowy lat 90". Chodzi o obalenie w klubie KLD Jana Krzysztofa Bieleckiego i samego Tuska przez zupełnie nieznanych posłów z - jak mówi Dorn - tylnych ław. - Podobno wtedy Jan Krzysztof Bielecki powiedział: "widzisz Donald, przywództwo trzeba potwierdzać codziennie" - przypomniał Ludwik Dorn.ps, Polskie Radio
