Rząd nie ulegnie naciskom grup przeciwnych ograniczeniu koncentracji w mediach, zapowiedział premier Leszek Miller.
"Ja słyszałem życzliwe rady, żeby nie podejmować tematu koncentracji w mediach, aby nie drażnić potężnych grup nacisku oraz grup kapitału polskiego i zagranicznego, które w wyniku tych zmian mogą nie zarobić spodziewanych pieniędzy. (...) Rząd, który ja reprezentuję nie ulegnie żadnym naciskom i żadnej presji. To jest polski rząd i będzie działał w interesie publicznym", powiedział premier w radiowych "Sygnałach dnia".
Zdaniem premiera, dyskusja nad projektem nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji jest ze strony jej przeciwników pełna rozmaitych kłamstw, pomówień i świadomych przeinaczeń.
Monopol medialny jest groźny, może manipulować opinią publiczną i lansować tylko te poglądy, które są wygodne. "Mówię tu oczywiście o monopolu posiadającym ogólnopolską gazetę, ogólnopolskie radio i telewizję, i przeciwko temu monopolowi jest ta ustawa w części o dekoncentracji kapitału". Projekt ten budzi tak "histeryczną demagogię", gdyż zagrożone są nie tyle media, co - najwyżej - spodziewane pieniądze, uważa premier.
Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji zakłada m.in., że nie będzie można mieć dwóch koncesji ogólnopolskich (zasięgiem obejmujących powyżej 80 proc. ludności) na nadawanie programu telewizyjnego lub radiowego. O koncesję nie będzie mógł się też ubiegać właściciel dziennika lub czasopisma, obejmującego swoim zasięgiem cały kraj. Ci nadawcy, którzy mają ogólnopolskie koncesje, nie mogą uzyskać też koncesji obejmującej zasięgiem miasto powyżej 100 tys. mieszkańców. Ten sam nadawca nie może mieć dwóch koncesji w mieście do 200 tys. mieszkańców. W mieście powyżej 200 tys. mieszkańców nie można mieć więcej niż dwóch stacji. Inny zapis mówi, że jeden nadawca nie może mieć zezwolenia na nadawanie dwóch programów o tym samym charakterze i na tym samym terenie.
em, pap
Zdaniem premiera, dyskusja nad projektem nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji jest ze strony jej przeciwników pełna rozmaitych kłamstw, pomówień i świadomych przeinaczeń.
Monopol medialny jest groźny, może manipulować opinią publiczną i lansować tylko te poglądy, które są wygodne. "Mówię tu oczywiście o monopolu posiadającym ogólnopolską gazetę, ogólnopolskie radio i telewizję, i przeciwko temu monopolowi jest ta ustawa w części o dekoncentracji kapitału". Projekt ten budzi tak "histeryczną demagogię", gdyż zagrożone są nie tyle media, co - najwyżej - spodziewane pieniądze, uważa premier.
Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji zakłada m.in., że nie będzie można mieć dwóch koncesji ogólnopolskich (zasięgiem obejmujących powyżej 80 proc. ludności) na nadawanie programu telewizyjnego lub radiowego. O koncesję nie będzie mógł się też ubiegać właściciel dziennika lub czasopisma, obejmującego swoim zasięgiem cały kraj. Ci nadawcy, którzy mają ogólnopolskie koncesje, nie mogą uzyskać też koncesji obejmującej zasięgiem miasto powyżej 100 tys. mieszkańców. Ten sam nadawca nie może mieć dwóch koncesji w mieście do 200 tys. mieszkańców. W mieście powyżej 200 tys. mieszkańców nie można mieć więcej niż dwóch stacji. Inny zapis mówi, że jeden nadawca nie może mieć zezwolenia na nadawanie dwóch programów o tym samym charakterze i na tym samym terenie.
em, pap