"Piloci Tu-154 próbowali uciec z pułapki". Apel do Obamy

"Piloci Tu-154 próbowali uciec z pułapki". Apel do Obamy

Dodano:   /  Zmieniono: 32
(fot. Wikipedia)
Anna Wójtowicz, córka rzeźbiarza Wojciecha Seweryna, który zginął w katastrofie Tu-154M, wystosowała list do prezydenta USA Baracka Obamy. Pisze w nim m.in. o konieczności powołania przez amerykański Kongres komisji wyjaśniającej przyczyny tragedii smoleńskiej. List odczytał na piątkowym posiedzeniu parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej pełnomocnik części rodzin ofiar, mec. Bartosz Kownacki.
Wojciech Seweryn był obywatelem USA. Na krótko przed katastrofą, w Chicago stanął pomnik jego autorstwa, upamiętniający zbrodnię katyńską. "Wierzę, ze również Pan, Panie Prezydencie pragnie wyjaśnienia tej tragedii. Wierzę więc, że taka komisja powstanie, bowiem wie Pan dobrze, że jest to jedyna szansa na wyjaśnienie tego co się stało" - napisała do prezydenta Obamy córka Seweryna.

"Próbowali uciec z pułapki"

W liście Anna Wójtowicz podkreśliła, że w dalszym ciągu nie powstał bezstronny raport w sprawie przyczyn katastrofy. "Niektóre rodziny nie mogą być nawet pewne, że pochowały swoich bliskich. Mamy prawo przypuszczać, że rosyjska dokumentacja została sfałszowana. Przy sekcjach zwłok nie było polskich prokuratorów ani polskich lekarzy. Poważne zastrzeżenia budziła też postawa pracowników ambasady USA" - zaznaczyła. Wójtowicz nie precyzuje jednak w liście, jakie zastrzeżenia ma do pracowników amerykańskiej ambasady.

Córka Wojciecha Seweryna dodaje, że piloci Tu-154M na wysokości 100 metrów nad ziemią mieli świadomość, "że są w pułapce i próbowali z niej uciec". "Dokładne dane na ten temat odczytali z twardego dysku komputera pokładowego specjaliści Uniwersal Avionics Systems Corporation z Redmond w USA. Ich raport znajduje się w National Taransportation Safety Board. Ale tych danych nie uwzględniono w rosyjskim stanowisku, jedynym jakie zna opinia międzynarodowa" - napisała.

Papier, a na nim nieprawda

Obecni na piątkowym posiedzeniu zespołu smoleńskiego przedstawiciele części rodzin ofiar katastrofy mówili o nieprawidłowościach związanych z dokumentacją medyczną ich bliskich, która dotarła do Polski z Rosji. Małgorzata Wassermann, córka posła PiS Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem, nazwała dokumenty, które do niej dotarły, "kilkunastoma kartkami papieru, na których od samego początku do końca napisana jest nieprawda". Wassermann przypomniała, że jej ojciec pod koniec lat 80. miał wyciętą część organów wewnętrznych. - Ten fakt umknął stronie rosyjskiej - oświadczyła. - Udało mi się, mam nadzieję, przekonać prokuraturę, że wartość materiału dowodowego, który przychodzi z Rosji, jest znikoma - dodała.

"Wyślę list do Białego Domu"

Matka zmarłego w katastrofie smoleńskiej posła PiS Przemysława Gosiewskiego poinformowała dziennikarzy, że poprosi wdowę po gen. Andrzeju Błasiku, aby przekazała w jej imieniu specjalny list prezydentowi Barackowi Obamie. - Uważam, że prezydent Stanów Zjednoczonych może nam pomóc w przeprowadzeniu międzynarodowego śledztwa, które wyjaśni tę katastrofę i o to proszę w liście - podkreśliła. Dodała, że podobne pismo zostało już złożone w ambasadzie amerykańskiej w Warszawie. - Jeżeli to nie przyniesie skutku, wyślę list do Białego Domu - zapowiedziała.

Ostatnim punktem dwudniowej wizyty w Polsce prezydenta USA ma być sobotnie spotkanie w Katedrze Polowej Wojska Polskiego z przedstawicielami rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. W spotkaniu weźmie udział m.in. wdowa po gen. Błasiku Ewa Błasik.

zew, PAP

+
 32

Czytaj także