Truskawkowa wojna polsko - arabska

Truskawkowa wojna polsko - arabska

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polki zbierające truskawki w Hiszpanii zabrały miejsca pracy Marokańczykom - trwa konflikt między nimi.
Według hiszpańskich mediów, liczba sezonowych pracowników, zatrudnionych przy zbiorze truskawek w  prowincji Huelva znacznie przewyższa zapotrzebowanie.
Z hiszpańskich danych oficjalnych wynika, że na mocy porozumienia międzyrządowego do Huelva przybyło przeszło 5 tysięcy Polek i  blisko tysiąc Rumunek.
Gazety "ABC", "El Mundo" i "El Pais" podają, że problem polega na  tym, iż nowi pracownicy sezonowi odebrali zatrudnienie około 6  tysiącom Marokańczyków i Algierczyków, którzy do tej pory zbierali truskawki na tych samych plantacjach. W tym roku ich miejsca pracy zajęły Polki.
Pozarządowe stowarzyszenie Huelva Acoge alarmuje, że pozbawieni środków do życia Marokańczycy wałęsają się po okolicy w  poszukiwaniu pracy, wybierają resztki żywności ze śmietników lub  żyją z pomocy organizacji charytatywnych. W ubiegłym roku ci sami imigranci zarabiali 27 euro dziennie przez 4 miesiące.
Carmelo Romero, burmistrz Palos de Frontera w prowincji Huelva, gdzie pracuje 3 tysiące Polek i 500 Rumunek, ostrzega przed możliwością wybuchu konfliktu społecznego. Do frustracji pozbawionych pracy i miejsca zamieszkania Marokańczyków dochodzą różnice kulturalne i obyczajowe. Polki pracujące w słońcu na  plantacjach nie zakrywają swoich ciał tak szczelnie, jak Marokanki. Hiszpańskie media informowały w połowie marca o kilku próbach gwałtu na Polkach, atakach zamaskowanych mężczyzn oraz  zastraszaniu kobiet w ich tymczasowych miejscach zamieszkania. W  Huelvie wzrosła liczba włamań i napadów rabunkowych. Według burmistrza Palos de Frontera, na plantacjach truskawek wzmocniono obecność gwardii cywilnej. Mimo tego, większość kobiet nie  wychodzi o zmroku z domów.
Według Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie, to rząd hiszpański zaproponował polskiemu Ministerstwu Pracy zatrudnienie Polek do pracy sezonowej w Hiszpanii. Za propozycją tą kryje się hiszpańsko-marokański konflikt dyplomatyczny (którego podłożem jest spór o status Sahary Zachodniej oraz problemy z przedłużeniem bilateralnej umowy w sprawie rybołówstwa).
Pracujące w Hiszpanii kobiety z Polski skarżą się m.in. na złe warunki bytowe - brak dostępu do wody pitnej; do picia i do mycia dostają tylko wodę, w której wcześniej płukane były truskawki - oraz nieuczciwość i nierzetelność niektórych pracodawców. Zabierali oni np. kobietom paszporty, nie płacili wynagrodzenia na czas, potrącali pieniądze np. na dodatkowe ubezpieczenia i dawali do podpisania umowy w języku hiszpańskim.
Miesięczne wynagrodzenie za pracę sezonową, oferowane przez pracodawców, to około 2,5 tysiąca zł, czyli takie, jakie otrzymują pracownicy sezonowi w Hiszpanii niezależnie od kraju pochodzenia. Pracodawcy opłacają zakwalifikowanym kobietom koszty podróży w  jedną stronę. Koszty utrzymania na miejscu i powrotu muszą już pokryć pracownicy.

les, pap
Czytaj też: Sezon na pracę