Maszynista pociągu Warszawa-Katowice usłyszał zarzuty. Grozi mu 12 lat więzienia

Maszynista pociągu Warszawa-Katowice usłyszał zarzuty. Grozi mu 12 lat więzienia

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Fot. FORUM
Zarzut spowodowania katastrofy kolejowej przedstawiła piotrkowska prokuratura maszyniście pociągu Warszawa-Katowice, który wykoleił się w Babach koło Piotrkowa Trybunalskiego. Według śledczych, w miejscu wypadku pociąg jechał z prędkością niemal trzykrotnie większą niż dozwolona. W katastrofie zginął 52-letni mieszkaniec Częstochowy, a 81 osób poszkodowanych trafiło do szpitali. 22 osoby są wciąż hospitalizowane.

Zatrzymany maszynista pociągu został przewieziony do prokuratury okręgowej w Piotrkowie Tryb. i jest przesłuchiwany jako podejrzany. - Prokurator przedstawił mu zarzut sprowadzenia katastrofy w ruchu kolejowym, której następstwem była śmierć jednej osoby oraz doznanie obrażeń ciała różnego stopnia przez szereg innych osób - poinformował rzecznik piotrkowskiej prokuratury okręgowej Witold Błaszczyk. Grozi za to kara od dwóch do 12 lat więzienia.

Przesłuchanie mężczyzny w prokuraturze w charakterze podejrzanego trwało niewiele ponad godzinę. Maszynista nie przyznał się do  zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytania prokuratora. Zgodził się tylko odpowiadać na pytania swojego obrońcy - poinformował Błaszczyk. Przed godziną 14. podejrzany został ponownie przewieziony do policyjnej izby zatrzymań. Po przesłuchaniu piotrkowska prokuratura skierowała do miejscowego sądu wniosek o aresztowanie maszynisty na trzy miesiące.

Prokurator Błaszczyk zaznaczył, że zarzut w zakresie osób, które doznały obrażeń ciała nie jest jeszcze ostateczny, ponieważ na  razie biegły medycyny sądowej dokonał oceny stopnia obrażeń ciała kilkunastu osób i to one zostały uwzględnione w zarzucie. Biegły medycyny sądowej bada pokrzywdzonych, którzy trafili do  różnych szpitali, od piątkowego wieczora. - Jak będziemy mieli już udokumentowane obrażenia wszystkich osób, to zarzut będzie rozszerzony o wszystkich pokrzywdzonych w tym zdarzeniu. Nie zmieni to jednak kwalifikacji prawnej czynu - wyjaśnił Błaszczyk.

Postępowanie w sprawie katastrofy kolejowe przejął od prokuratury rejonowej wydział śledczy prokuratury okręgowej z uwagi m.in. na skomplikowany charakter sprawy. Śledczy ustalają przyczyny katastrofy i ewentualne osoby odpowiedzialne za doprowadzenie do wypadku. Według śledczych, jedną z przyczyn wypadku była prawdopodobnie nadmierna prędkość z jaką pociąg wjechał na rozjazd. Urządzenia w lokomotywie zarejestrowały, że przed wypadnięciem z torów skład jechał z prędkością 118 km na godz., a ograniczenie prędkości w tym miejscu wynosi 40 km na godz. Prokuratura wciąż analizuje też inne możliwe przyczyny tej katastrofy m.in. wadę materiałową i technologiczną torowiska, wadę urządzenia rozjazdowego, które miało zmienić tor poruszania się pociągu czy niesprawność mechanizmów elektrowozu.

Oględziny na miejscu prowadziło kilku prokuratorów. Zabezpieczono m.in. rejestratory z lokomotywy, zapisy rozmów między maszynistą a pracownikiem nastawni i rejestratory uruchamiania świateł wskazujących na konieczność ograniczenia prędkości na danym odcinku. Błaszczyk poinformował, że w sprawie powołani zostaną biegli różnych specjalności. Jednocześnie prokuratura będzie współpracować z Państwową Komisją Badania Wypadków Kolejowych, która także bada okoliczności i przyczyny wypadku. - Prokuratura będzie chciała skorzystać z raportu końcowego Państwowej Komisji - dodał Błaszczyk.

PAP, arb
 3

Czytaj także