Arłukowicz został zapytany, czy jeżeli ktoś brał droższy i lepszy lek, po wprowadzeniu w życie ustawy, nie będzie miał już takiej możliwości. - Oczywiście zdarzają się rożne sytuacje, kiedy leczenie bardzo drogim lekiem musi być kontynuowane - stwierdził szef resortu zdrowia. Dodał jednak, że "system dąży do tego, aby zarówno pacjent, jak i świadczeniodawca kupowali leki w cenie wynegocjowanej przez państwo". - Cała intencją tego zapisu jest to, żeby prowadzić negocjacje na szczeblu centralnym, aby firmy farmaceutyczne ze sobą konkurowały w tym, kto taniej sprzeda skuteczne leki - dodał Arłukowicz.
Na sugestię, że minister przygotował nowelizację, która rusza marże, czyli główne założenie ustawy, Arłukowicz odparł, że "są sztywne i że chodzi o wyjątkową sytuację" . - Kiedy leczenie standardowe jest niewystarczające, lekarz szuka nowych rozwiązań. Może wystąpić do konsultanta wojewódzkiego o ściągnięcie leku importowanego, specjalnie dla tego pacjenta. Taką zgodę musi potwierdzić ministerstwo. Wtedy dopiero apteka może wystąpić do zagranicznego producenta szukając leku dla konkretnego pacjenta - tłumaczył. Wyjaśnił, że "chodzi o to, żeby apteka ściągająca ten jeden celowany, często bardzo drogi lek, mogła pobrać na nim marżę". - Inaczej proces byłby bardzo spowolniony - powiedział Bartosz Arłukowicz w TOK FM.
TOK FM, ps
