Sypnął Gawronik

Sypnął Gawronik

To nie skruszony gangster "Masa", ale senator Aleksander Gawronik doprowadził do rozbicia grupy pruszkowskiej - twierdzi Marek Biernacki, b. minister spraw wewnętrznych.
"Masa" jest najważniejszym świadkiem koronnym i to jego zeznania zapoczątkowały likwidację struktur tzw. starego Pruszkowa. Okazuje się jednak, że znaczącą rolę w zbieraniu dowodów przeciwko mafii odegrał skorumpowany polityk i biznesmen Aleksander Gawronik, który według Biernackiego, zajmował trzecią pozycję w strukturach grupy "Pershinga". To właśnie senator miał pomagać Andrzejowi Kolikowskiemu w legalizacji różnych przedsięwzięć.

Po śmierci "Pershinga" wpadł w panikę. Nawiązał kontakt z UOP i policją. Chciał sypać, ale z drugiej strony bał się gangsterów. To jego nerwowe ruchy doprowadziły policjantów do bossów "Pruszkowa". Ci odwiedzali go kilkakrotnie domagając się zwrotu pieniędzy, pożyczonych od Kolikowskiego. W kilka miesięcy później Gawronik został zatrzymany. Niewykluczone, że trafił za kraty, bo tam będzie bezpieczniejszy.

W aktach sprawy mafii regularnie pojawiają się też takie postaci jak poseł Marek Kolasiński, Ireneusz Sekuła, oficerowie policji i skorumpowani samorządowcy - twierdzi publicysta "Życia Warszawy" Rafał Pasztelański.

Gawronik współpracował z Ireneuszem Sekułą przez cały czas swej biznesowej kariery. Prawdopodobnie to właśnie Sekuła pomagał gangsterom z "Pruszkowa" w kryciu ich transportów z alkoholem do Polski. Były szef GUC był wtedy dobrym znajomym "Pershinga", od którego pożyczył kilkaset tysięcy dolarów. Długi Sekuły były prawdopodobnie przyczyną jego tajemniczej śmierci.

Kolasiński, Gawronik i Sekuła, to na razie najwyżej postawione w strukturach państwa osoby, których nazwiska ujawniono w związku ze sprawą "Pruszkowa".

em, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także