Na łamach „Wiadomości Wędkarskich” została opisana historia Mariusza Sobieraja. Przygoda mężczyzny z wędkowaniem zaczęła się, gdy miał kilka lat i towarzyszył swojemu tacie w wyprawach na ryby nad okoliczne stawy. Później wybierał się z grupą kolegów, niekiedy sam. Dzisiaj swoją pasję dzieli z synem.
Wędkarz wspomina swoje początki. Złowił gigantycznego suma
„Gdy złowiłem swojego pierwszego suma o długości 160 cm poczułem, że to jest to, co chcę robić! Kupiłem ponton, spalinowy silnik i niezbędną elektronikę. Gdy tylko miałem wolną chwilę wypływałem na Odrę w obrębie Wrocławia i starałem się poznawać rzekę oraz zwyczaje ryb. Jednak mimo tego, że spędzałem na wodą wiele godzin, to początkowo sukcesów nie miałem” – relacjonował mężczyzna.
Jak dodał, czuł frustrację, ale samozaparcie, systematyczna praca, testowanie nowych przynęt oraz wsłuchiwanie się w rady bardziej doświadczonych kolegów, zaczęły przynosić efekty w postaci dużych okazów – szczupaków popwyżej 100 cm i sumów powyżej 150 cm.
Wędkarz złowił ogromnego szczupaka. „Byłem w szoku”
Wędkarz opisał także jedną z wrześniowych wypraw nad Odrę. „Wypłynąłem z mariny i po przepłynięciu kilkuset metrów zatrzymałem się w okolicach jednej z moich ulubionych miejscówek. Postanowiłem zacząć łowić nieco ciężej niż zwykle, tym razem swój spinning sumowy Black Cat Slim Spin uzbroiłem w jeden ze swoich ulubionych woblerów, czyli Mikado Cat Territory Donkey o masie 86 g. Pierwszy rzut i… gdy tylko wobler znalazł się w wodzie poczułem potężne uderzenie. Byłem przekonany, że na przynętę skusił się duży sum, ale w trakcie walki zorientowałem się, że mój przeciwnik nie zachowuje się jak sum” – czytamy.
Jak relacjonował dalej mężczyzna, gdy ryba znalazła się w pobliżu pontonu, zorientował się, że jest to szczupak. „Prawdziwy gigant, jakiego jeszcze w życiu nie widziałem. Byłem w szoku! Mając w pamięci szczupaka 115 cm, którego złowił mój syn, oceniłem, że tym razem ryba ma z pewnością powyżej 120 cm. Gdy po ciężkiej walce udało mi się szczęśliwie podebrać kolosa i wciągnąć do pontonu, wpadłem w euforię!” – opisał wędkarz. Jak się okazało, ryba miała 123 cm długości. Została wykonana krótka sesja fotograficzna, a następnie okaz wrócił do rzeki.
Czytaj też:
Ta ryba nie jest zwykle łowiona przez wędkarzy, używają jej jako przynęty. On pobił rekordCzytaj też:
Wędkarz złowił rybę, ale „diagnoza gatunkowa nie była łatwa”. Z pomocą przyszedł znaczek pocztowy
