- W Leszku Millerze nie należy upatrywać odrodziciela SLD. Dzisiejszy wybór Millera na lidera partii można, moim zdaniem, zakwalifikować jako porażkę ugrupowania - ocenił Dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii PAN prof. Henryk Domański.
Leszek Miller został dziś wybrany na czteroletnią kadencję lidera SLD. - Kilka miesięcy temu były nadzieje, że Miller odrodzi SLD, że spowoduje powrót partii może nie "na salony", ale do drugiej ligi. Uważany był wtedy za jedynego lidera, który w sensie psychologicznym byłby w stanie tchnąć w SLD nowego ducha. W tej chwili jednak nic nie wskazuje na to, by Miller "ożywił" SLD, chociażby w sensie programowym, aby spowodował napływ nowych członków do partii, by zaczęły wyłaniać się nowe struktury i mechanizmy rekrutacji, które zasiliłyby starą kadrę w partii. Wydaje się, że w SLD jest zastój, a Leszek Miller się nie sprawdził - ocenił Domański.
- Brak z jego strony perspektyw programowych, ruchów organizacyjnych. To, że nie miał w wyborach kontrkandydata oznacza brak jakiejkolwiek alternatywy w partii. SLD to nie jest partia, która wygra wybory w ciągu najbliższych lat - dodał.
eb, pap