Przeglądu projektu mają dokonać sejmowe Biuro Ekspertyz Prawnych, Rada Legislacyjna przy premierze, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Juliusz Braun oraz przewodniczący sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu Jerzy Wenderlich (SLD). Wspólnie mają też opracować propozycje poprawek i zmian, które - jak wyjaśnił Borowski - mają zapobiec wadom prawnym projektu, które umożliwiłyby np. zaskarżenie go do Trybunału Konstytucyjnego.
Do zlecenia ekspertyzy przekonały marszałka zastrzeżenia Rzecznika Praw Obywatelskich i przewodniczącego KRRiT, a także ekspertyzy prawne zlecone przez niego po zakończeniu prac sejmowej podkomisji.
Do przyjęcia szczególnego nadzoru legislacyjnego skłonił go także fakt, że ustawa dotyczy niezwykle wrażliwego obszaru, jakim jest wolność mediów, zapewnienie pluralizmu na tym rynku oraz ochrona i upowszechnianie dorobku kultury narodowej. Pytany, dlaczego dopiero teraz zdecydował się na wnikliwą analizę prawną proponowanej noweli, mimo że zastrzeżenia do niej padały od dawna, a sprawozdanie podkomisji gotowe było już na początku listopada, marszałek tłumaczył, że czekał na zlecone przez siebie ekspertyzy prawne.
Fakt, że swoją decyzję w sprawie noweli ogłosił po publikacji "Gazety Wyborczej", marszałek uznał raczej za zbieg okoliczności. "Aczkolwiek nie ukrywam, że odebrałem to jako podgrzanie atmosfery wokół tej ustawy" - powiedział.
Zdaniem Borowskiego, nieuzasadnione jest natomiast, jak postulują nadawcy komercyjni, uchwalanie zmian na raty. W pierwszej kolejności część zawierająca tzw. przepisy europejskie, a dopiero potem część zawierająca kontrowersyjne i krytykowane przez tych nadawców zapisy.
Marszałek zakłada, że pierwszy kwartał przyszłego roku to realny termin wyjścia noweli z Sejmu.
em, pap