"Nie chcę robić nikomu żadnych kłopotów" - tak swoją decyzję uzasadnił sam zainteresowany. Pytany, czy rezygnacja ma związek z ostatnią publikacją "Gazety Wyborczej", powiedział krótko: "oczywiście". Nie chciał jednak więcej mówić ze względu - jak tłumaczył - na toczące się śledztwo w jego sprawie.
"Jeszcze trochę poczekam i będę mówił. Nie jestem ani na Karaibach, ani nigdzie, gdzie wypisują. Jestem w Warszawie i pracuję" - powiedział.
27 grudnia 2002 r. "GW" napisała, że Rywin złożył spółce Agora, wydawcy "Gazety Wyborczej", propozycję zapłacenia 17,5 mln dolarów łapówki. W zamian miał obiecać załatwienie korzystnych dla spółki zmian w rządowym projekcie noweli ustawy o radiofonii i telewizji.
em, pap
Czytaj też: Michnik oskarża