Kierowca, który dostaje mandat za przekroczenie prędkości na podstawie informacji z fotoradaru, nie może już zobaczyć zdjęcia dokumentującego ten fakt. Nie ma podstawy prawnej, która nakazywałaby okazanie fotografii - podaje TVN 24.
Na początku grudnia mandat bez dodanego do niego zdjęcia otrzymał kierowca z Krakowa. Pomimo braku fotografii w piśmie znalazła się informacja, że jeżeli w ciągu 7 dni nie zostanie odesłane oświadczenie o tym kto kierował autem - kierowca będzie musiał osobiście stawić się w Warszawie.
- Co mnie zastanawia w tym piśmie to jest to, że przecież to niemożliwe, żeby było coś takiego bez dowodu winy, zdjęcia, które poświadczyłoby, że to ja - powiedział kierowca w rozmowie z TVN 24.
Takie działanie jest jednak uprawnione. - Nie ma podstawy prawnej, która obligowałaby organy do przedstawienia takich zdjęć - tłumaczy mecenas Dariusz Gradzi. Rzecznik Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego dodaje, że zdjęcie można obejrzeć dopiero po skierowaniu sprawy na drogę sądową.
pr, TVN 24
- Co mnie zastanawia w tym piśmie to jest to, że przecież to niemożliwe, żeby było coś takiego bez dowodu winy, zdjęcia, które poświadczyłoby, że to ja - powiedział kierowca w rozmowie z TVN 24.
Takie działanie jest jednak uprawnione. - Nie ma podstawy prawnej, która obligowałaby organy do przedstawienia takich zdjęć - tłumaczy mecenas Dariusz Gradzi. Rzecznik Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego dodaje, że zdjęcie można obejrzeć dopiero po skierowaniu sprawy na drogę sądową.
pr, TVN 24
