Po co europosłom 19 asystentów? Zmniejszają bezrobocie

Po co europosłom 19 asystentów? Zmniejszają bezrobocie

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Parlament Europejski (fot.sxc.hu)
Debata na temat ograniczeń w unijnym budżecie w Wielkiej Brytanii doczekała się także polskiego akcentu. Bloger Jon Worth opublikował listę polskich eurodeputowanych wraz z liczbą zatrudnianych przez nich asystentów. Niekwestionowanym rekordzistą jest europoseł PiS, Ryszard Legutko zatrudniający 19 asystentów (18 w Polsce i 1 w Brukseli).
Tadeusz Cymański z Solidarnej Polski zatrudnia 17 asystentów (15 w Polsce i 2 w kraju). Jan Kozłowski z PO radzi sobie zatrudniając 8 asystentów (4 w Polsce i 4 w Brukseli). Prof. Joanna Senyszyn z SLD z kolei korzysta z pomocy 12 asystentów. Jarosław Wałęsa ma 8 asystentów (6 w Polsce i 2 w Brukseli). Jacek Kurski pracuje z 7  asystentami (2 w Brukseli, 5 w Polsce).

Portal Gazeta.pl rozmawiał z polskimi europosłami po co im tylu asystentów. - Zawsze jest ten dylemat, czy stawiać na ilość czy na jakość. Osobiście nie widzę powodów, aby mieć wyrzuty z tego powodu, że zatrudniam tylu młodych asystentów. Dla mnie bowiem praca jest dobrem społecznym. Uważam, że lepiej jest jeśli dwoje ludzi po studiach pracuje, nawet za tysiąc złotych, niż jeśli miałby pracować tylko jeden z nich, a drugi był bezrobotny. Zatrudniając tych młodych ludzi ja nie tylko daję im pracę, ale także wiedzę o funkcjonowaniu Europarlamentu i szansę na znalezienie lepszej pracy w przyszłości. Poza tym dobrze by było, aby ten brytyjski bloger napisał przy tej okazji ile wynosi płaca minimalna w Wielkiej Brytanii, a ile w Polsce. Kwotą jaką dostaję z Europarlamentu na prowadzenie biura wystarcza na zatrudnienie kilkunastu ludzi w Polsce, a w Wielkiej Brytanii starczyłaby pewnie na kilku - powiedział Cymański. 

- Ja po równo rozłożyłem akcenty, mam czterech asystentów w kraju i czterech w Brukseli. Praca europosła wymaga posiadania kilku asystentów, nie wyobrażam sobie, aby mogła tę pracę wykonywać tylko jedna osoba. Przykładowo przed świętami objechałem całe województwo pomorskie spotykając się z władzami gmin i powiatów. To było kilkadziesiąt spotkań, które trzeba było umówić i zorganizować. Oszczędności można znaleźć gdzie indziej, na przykład rezygnując z obrad Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, a pozostawiając tylko w Brukseli - tłumaczył Kozłowski

- Zatrudniam 12 asystentów w 17 biurach i uważam, że to za mało. Europosłowie to swoiste instytucje, dostają z Unii pieniądze na zatrudnianie współpracowników i byłoby bardzo dziwne, gdyby tych pieniędzy nie wykorzystywali. W Polsce mamy wysokie bezrobocie i tym samym zatrudniając asystentów przyczyniam się do jego zmniejszenia. Biura europosłów potrzebne są Polakom, przychodzą do nich z różnymi swoimi problemami. Dzięki nim eurodeputowani utrzymują kontakt ze swoimi wyborcami.  - wyjaśniała Senyszyn.

Pieniądze na prowadzenie biur, w tym na zatrudnienie asystentów europosłowie otrzymują z Parlamentu Europejskiego. Jest to kwota 21 209 euro każdego miesiące.

Gazeta.pl, ml
 2

Czytaj także