Łódzki ksiądz Semko Koroza, proboszcz parafii ewangelicko-reformowanej w Łodzi od siedmiu lat dostaje listy od mieszkańców jednej z łódzkich kamienic. Dochodzą do niego wezwania do komornika i urzędu skarbowego, listy, wyciągi z banku. Ksiądz regularnie odnosi korespondencję na pocztę, a ta regularnie... przesyła mu kolejne listy, które nie są adresowane do niego. O sprawie pisze Gazeta.pl.
- Dziś mam dwa prywatne, jedno pismo z ZUS-u i jedno awizo powtórne listu poleconego. Wszystko nie do mnie. Kiedyś dostałem wezwanie od komornika. Przestraszyłem się, otworzyłem, ale nie było do mnie. Miałem też pismo z urzędu skarbowego, ze dwa, trzy razy przyszły jakieś dokumenty bankowe, no i korespondencja prywatna - wylicza duchowny. Poczta myli się prawdopodobnie z powodu podobnych adresów parafii i kamienicy - parafia znajduje się przy ul. Radwańskiej 37, a kamienica - przy ulicy Rembielińskiego 37. - Może poczta ma jakiś problem z segregacją korespondencji? - zastanawia się duchowny.
Za każdym razem, gdy ksiądz zgłosi problem na pocztę, przez kilka miesięcy nie dostaje cudzych listów, a potem wszystko zaczyna się od nowa.
arb, Gazeta.pl
Za każdym razem, gdy ksiądz zgłosi problem na pocztę, przez kilka miesięcy nie dostaje cudzych listów, a potem wszystko zaczyna się od nowa.
arb, Gazeta.pl
