Wybory w Elblągu. "Platforma dostała po nosie"

Wybory w Elblągu. "Platforma dostała po nosie"

Dodano:   /  Zmieniono: 4
Elżbieta Gelert i Donald Tusk (fot. MICHAL FLUDRA / newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
W II turze wyborów prezydenckich w Elblągu kandydat PiS-u Jerzy Wilk pokonał kandydatkę PO Elżbietę Gelert zdobywając 51,74 proc. głosów. Wilk na stanowisku prezydenta zastąpi odwołanego w referendum Grzegorza Nowaczyka z PO. PiS wygrał też wybory do rady miasta. Czy dla PO wynik wyborów w Elblągu powinien być dzwonkiem alarmowym? - Wybory parlamentarne odbędą się dopiero za dwa lata. Do tego czasu wiele może się zdarzyć - podkreśla politolog dr Jarosław Flis w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". - Choć wynik w Elblągu to istotny sygnał. PO dostała po nosie - dodaje.
Zdaniem dr Flisa wynik wyborów w Elblągu "nie jest nokautem", ponieważ "wynik drugiej tury był dość wyrównany". - Elbląg może mieć symboliczne znaczenie tylko wtedy, jeśli PiS po zwycięstwie się zmobilizuje i rozgorączkuje, a PO w wyniku porażki wpadnie w depresję. W takim przypadku może to rzutować na późniejsze wydarzenia - wyjaśnia. - Urokiem demokracji jest zmiana: skazani na zwycięstwo przegrywają, a notorycznie przegrywający zwyciężają - dodaje.

Dr Jarosław Flis zwraca również uwagę, że wybory w Elblągu pokazały iż "przekonanie, że jeden z liderów straszy naród, bardziej nie ma podstaw". - Widać wyraźnie, że nie wystarczy już postraszyć Jarosławem Kaczyńskim, by wygrać wybory - podsumowuje.

arb, "Gazeta Wyborcza"

 4

Czytaj także