Hofman straci stanowisko rzecznika? "Jeśli tak zdecydujemy, to nie ma problemu"

Hofman straci stanowisko rzecznika? "Jeśli tak zdecydujemy, to nie ma problemu"

Dodano:   /  Zmieniono: 10
Adam Hofman (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
- Nie jestem zawodowym rzecznikiem ani specem od kampanii. Jeśli wspólnie z Jarosławem Kaczyńskim zdecydujemy, że powinienem robić coś innego, to nie ma problemu - powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofman.
Hofman pytany o przegrane referendum podkreślił, że osłabiło ono prezydent Warszawy. - Nie udało się odwołać Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale udało nam się doprowadzić do sytuacji w której w normalnych wyborach na pewno przegra. Po za tym „Polacy nic się nie stało" to mantra Donalda Tuska. Proszę mnie z taką postawa nie łączyć - zaznaczył.

"Atak na W wystraszył ludzi prostszych"

- Gronkiewicz wspomagana przez rząd i prezydenta prowadziła intensywną kampanię propagandową. Musieliśmy włączyć się wyraziście, na wysokim poziomie emocji, żeby referendum ponownie znalazło się w centrum zainteresowania - przekonywał Hofman.

Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości podkreślał, że PiS zmobilizował swój elektorat na referendum, a problemem jest zaangażowanie innych partii. - Nie zmobilizowaliśmy tych, którzy i tak nas rozumieją — ludzie słabiej wykształceni, mniej zarabiający. Ale bez udawania kogoś innego zdobyliśmy centrum - podkreślił.

Hofman komentował też użycie litery "W" na plakatach przed referendum. - Na samym końcu tego etapu musieliśmy odwołać się do cywilnego mitu Powstania. Te odwołania trafiły do wyborców o wyższym zasobie kulturowym, czyli do inteligencji. Ale atak na „W" wystraszył ludzi prostszych, głownie dlatego, że nie dostali czytelnego sygnału od nas jak radzić sobie z tym atakiem, bo zobaczyli wahanie w naszych szeregach - mówił rzecznik PiS.

"Tysiąc Wietnamów"

- W ostatnim roku realizowaliśmy strategię tysiąca Wietnamów - ścigaliśmy Platformę wszędzie, gdzie się da i wiązaliśmy ją w ważne potyczki: Rybnik, Elbląg, Podkarpacie. W sprawie Smoleńska przycisnęliśmy PO do ściany - pokazaliśmy ich kłamstwa. Udało się nam trwale prześcignąć PO w sondażach. W Warszawie Platforma musiała wezwać swych zwolenników, aby nie głosowali i ściągać na pomoc prezydenta Komorowskiego, który pokazał, że jest prezydentem jednej partii - podsumowuje Hofman.

ja, sjk, "Rzeczpospolita" (rp.pl)
+
 10

Czytaj także