Leszek Miller, przewodniczący SLD w programie "Poranek TOK FM" ocenił, że II Konferencja Smoleńska to "kolejny zlot czarnoksiężników zaproszonych przez pana Macierewicza", którą obserwuje "z narastającym obrzydzeniem".
Były premier podkreślił, że największe wrażenie zrobiła na nim informacja o tym, że brzoza w Smoleński wcześniej została ścięta i w dniu katastrofy nie było jej. - Nie wiem, czy ta bzdura zostanie przebita. Może to stanowi pułap i nikt nie będzie się mógł wspiąć na tę piramidę nonsensu.
Zdaniem Leszka Millera sensacyjne tezy stawiane przez ekspertów kompromitują świat naukowy. I podważają zaufanie społeczeństwa do naukowców. A - jak podkreślał polityk - w Polsce osoby z tytułem profesora miały wielki prestiż. - Teraz ludzie widzą, że można być głupcem, mając tytuł profesora.
Miller wyjasnił także, że za działaniami tzw. komisji Macierewicza stoi polityka. - Nikt nie oszalał. Cała sprawa jest rozgrywana cynicznie i na zimno. Panowie Kaczyński i Macierewicz świadomie grają trumnami, a właściwie jedną trumną. Chodzi o pamięć po Lechu Kaczyńskim jako wyjątkowym prezydencie. Gdyby nie katastrofa smoleńska, o prezydencie Kaczyńskim mówiłoby się mało, bo pewnie przegrałby wybory. A to, że zginął, i w takich okolicznościach, to przepustka do historii. I przyszłości Prawa i Sprawiedliwości - przekonywał Miller.
TOK FM, ml
Zdaniem Leszka Millera sensacyjne tezy stawiane przez ekspertów kompromitują świat naukowy. I podważają zaufanie społeczeństwa do naukowców. A - jak podkreślał polityk - w Polsce osoby z tytułem profesora miały wielki prestiż. - Teraz ludzie widzą, że można być głupcem, mając tytuł profesora.
Miller wyjasnił także, że za działaniami tzw. komisji Macierewicza stoi polityka. - Nikt nie oszalał. Cała sprawa jest rozgrywana cynicznie i na zimno. Panowie Kaczyński i Macierewicz świadomie grają trumnami, a właściwie jedną trumną. Chodzi o pamięć po Lechu Kaczyńskim jako wyjątkowym prezydencie. Gdyby nie katastrofa smoleńska, o prezydencie Kaczyńskim mówiłoby się mało, bo pewnie przegrałby wybory. A to, że zginął, i w takich okolicznościach, to przepustka do historii. I przyszłości Prawa i Sprawiedliwości - przekonywał Miller.
TOK FM, ml
