Polacy współwinni czystki etnicznej?

Polacy współwinni czystki etnicznej?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ukraińscy historycy: W tragedii wołyńskiej winni są zarówno Ukraińcy, jak i Polacy, potrzebne jest przebaczenie z obu stron i odpolitycznienie problemu wołyńskiego.
Takie tezy zawarte są w dwóch artykułach na temat mordów wołyńskich z 1943 roku, które wydrukował kijowski dziennik "Deń".

Autorem pierwszego tekstu jest historyk Wołodymyr Trofymowycz. Jest on członkiem grupy naukowców, którzy z ramienia ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, prowadzą dodatkowe badania na temat wydarzeń na Wołyniu w okresie II wojny światowej. Takie badania zarządzono w związku z tym - jak tłumaczone jest w Kijowie - że władze polskie zdecydowały się na  szerokie obchody przypadającej w tym roku 60. rocznicy tragedii wołyńskiej.

Trofymowycz w artykule "Pojednania nie można podciągnąć pod pewną datę" zaznacza na wstępie, że nigdy nie uda się odnaleźć jednego winowajcy, że zawsze znajdą się argumenty na korzyść oskarżenia strony przeciwnej. Pisze jednocześnie, że "tych zbrodni nie można przebaczyć i tu ręce we krwi mają obydwie strony. Koniecznym jest ich moralne potępienie. (...) Ukraińcy i Polacy są odpowiedzialni za konflikt zbrojny w okresie wojny. Uświadomienie i pogodzenie się z tym faktem będzie sprzyjać obiektywnemu przedstawianiu wydarzeń, o których mówimy".

Dalej ukraiński historyk przekonuje do popularnej na Ukrainie tezy, że wydarzeń wołyńskich nie można analizować w oderwaniu od  szerszego kontekstu. "II wojna światowa wysunęła zadawnioną wrogość pomiędzy Ukraińcami i Polakami na pierwszy plan. Wydarzenia 1943 roku były jedynie następstwem poprzednich wydarzeń, a zatem odpowiedzialność za tę tragedię jest szersza, nie można obarczać nią wyłącznie OUN i UPA (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii)."

Trofymowycz pisze też, że w tym czasie na Wołyniu było wiele różnych oddziałów zbrojnych, w tym radziecka partyzantka i Niemcy. Dochodziło do zbrodni dokonywanej pod szyldem przeciwnika, aby  jeszcze bardziej go pogrążyć.

"Dlatego ustalenie dokładnej liczby ofiar dziś nie jest możliwe, tak jak nie jest możliwe ustalenie autorstwa wszystkich zabójstw w  wojnie polsko-ukraińskiej. Na dodatek relacje świadków przy całej do nich powadze, nie mogą być wiarygodnym źródłem, gdyż budowane są na emocjach i pogłoskach. Z kolei autentyczne dokumenty OUN i  AK mają fragmentaryczny, jednostronny charakter i nie odzwierciedlają pełnego obrazu. Jasne jest jedno: Polacy, stanowiący na Wołyniu i w Galicji liczebnie mniejszą grupę -  ponieśli większe straty w ludziach niż Ukraińcy".

Autor stawia też retoryczne pytanie o wymowę pomnika, który w  lipcu, z okazji 60. rocznicy tragedii, ma zostać odsłonięty w  Warszawie. "Czy będzie on sprzyjał pojednaniu narodów, czy będzie wcielał ideę poszanowania wszystkich ofiar wojny polsko- ukraińskiej? Czy może stanie się symbolem czegoś innego?"

Z kolei dziennikarz Serhij Machun w tym samym numerze gazety "Deń" zarzuca stronie polskiej upolitycznianie kwestii wołyńskiej.

"Prawdopodobnie dopiero teraz zarówno przedstawiciele polskich, jak i ukraińskich władz zaczynają uświadamiać sobie, że nie można łączyć akademickiej i politycznej strony w tej sprawie - bo to droga donikąd. Potrzebna jest dobra wola, chęć zrozumienia argumentów strony przeciwnej. Niestety zasadniczym źródłem argumentów strony polskiej - i jest to bardzo przykre - jest znana praca Andrzeja i Ewy Siemaszków, co stanowi jaskrawy przykład +czarno-białego+ podejścia do historii".

Podobnie jak Trofymowycz, Machun przekonuje, że zbrodnie były po  obu stronach i dziś potrzebne jest ich potępienie z obydwu stron. Jednocześnie, według niego, trzeba jak najszybciej odseparować od  tej sprawy "politycznych spekulantów". Machun ma też wątpliwości, czy pomnik, który stanie w Warszawie, będzie sprzyjał pojednaniu.

"Jakiekolwiek jednostronne uogólnienia (...) prowadzą do nowych niebezpieczeństw, czyli aktualizacji tragedii wołyńskiej w duchu niekorzystnym zarówno dla Kijowa jak i Warszawy." Machun obawia się, że przykładem takiego uogólnienia może stać się warszawski pomnik który - według jego wiedzy - będzie oddawał cześć tylko polskim ofiarom, a UPA będzie traktował jako główną winowajczynię rzezi.

W trakcie rozpoczętej w 1943 r. na Wołyniu czystki etnicznej prowadzonej przez oddziały UPA i miejscowych chłopów, zginęło co  najmniej kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Ukraińcy mówią o 10-12, a  nawet 20 tysiącach swoich ofiar. Celem akcji było zmuszenie Polaków do opuszczenia Wołynia.

sg, pap