Rywin: jestem ofiarą Michnika

Rywin: jestem ofiarą Michnika

Dodano:   /  Zmieniono: 
Lew Rywin w liście do szefa sejmowej komisji śledczej Tomasza Nałęcza, poinformował, że odmówi odpowiedzi na pytania członków komisji, i określił się jako ofiara "perfidnej intrygi ukutej przez Agorę".
"Informuję o tym moim nieodwołalnym postanowieniu już teraz, gdyż chcę Panu Przewodniczącemu stworzyć możliwość wyprzedzającego zaplanowania toku prac komisji, w tym rozważenia zwolnienia mnie z  obowiązku stawiennictwa" - napisał Rywin w liście do Nałęcza. List nosi datę 3 października.

Rywin dodał, że zmuszony jest do odmowy zeznań ze względu na  swoją sytuacją procesową. "Podczas pierwszego przesłuchania przed komisją byłem osobą, której w prokuraturze przedstawiono zarzut płatnej protekcji. Obecnie akt oskarżenia znajduje się już w  sądzie, a ja oczekuję na termin wyznaczenia pierwszej rozprawy. Do  tego czasu chcę korzystać z prawa do milczenia" - podkreślił.

Wskazał też, że "wybitni prawnicy" byli zgodni, że ma on prawo do  odmowy zeznań. "Chcę w całej rozciągłości skorzystać z  przysługującego mi prawa do obrony. Spodziewam się uczciwego procesu i mam nadzieję, iż przed Wysokim Sądem dowiodę mojej niewinności" - napisał Rywin.

Zaznaczył też, że jego nieautoryzowane wypowiedzi dla prasy, które były przyczyną jego ponownego wezwania przed komisję, dotyczyły filmów "Pianista i "Pornografia". "Nie wykorzystywałem wywiadu prasowego, aby zaprezentować me stanowisko w toczących się postępowaniach. Podczas przesłuchań w prokuraturze konsekwentnie odmawiałem składania wyjaśnień" - podkreślił.

"Jeszcze raz z całą odpowiedzialnością oświadczam, że nie przyznaję się do zarzucanego mi w akcie oskarżenia czynu, opisanego w art. 230 Kodeksu karnego. Nie składałem Adamowi Michnikowi, ani nikomu innemu, propozycji korupcyjnej. Nie  działałem też w żadnej grupie, która rzekomo była zainteresowana zmianami w prawie medialnym" - napisał Rywin.

Oświadczył, że oskarżenie go o czyny niezgodne z prawem, opiera się "na kłamliwej notatce pani Wandy Rapaczyński i fałszywej interpretacji treści rozmowy podstępnie nagranej przez Adama Michnika". Podkreślił, że do Adama Michnika poszedł na prośbę Wandy Rapaczyńskiej i dwukrotnie ponawiane zaproszenie Michnika.

Jak wyjaśnił, chcąc zrobić osobistą przysługę Wandzie Rapaczyńskiej, dał się "nieświadomie wmanewrować w piętrową intrygę" i "został spostponowany przez media i polityków szukających poklasku w +Gazecie Wyborczej+".

Podkreślił, że bardzo boleje nad tym, że "wykreowana przez Adama Michnika tzw. afera Rywina", przyniosła niepowetowane szkody ludziom kompletnie niewinnym.

Zaznaczył, że przez media i kilku członków komisji śledczej został "stronniczo uznany za winnego" zarzucanych mu czynów. "Mimo to oświadczam, iż nie jestem przestępcą, a jedynie ofiarą perfidnej intrygi ukutej przez Agorę" - napisał. Według Rywina, Agora osiągnęła swój cel polityczno-biznesowy, związany z ustawą o  rtv.

Rywin wyraził przekonanie, że mimo jego milczenia komisja śledcza ma dość innych instrumentów, które "pozwolą jej wyłuskać prawdę" z  zeznań świadków.

sg, pap