Ministerstwo wolne od związkowców

Ministerstwo wolne od związkowców

Dodano:   /  Zmieniono: 
Związkowców ze służby zdrowia nie ma już w gmachu Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej. Twierdzą, że zostali usunięci przez policję. Ta informuje, że wyszli stamtąd sami po negocjacjach.
Związkowcy domagali się spotkania jeszcze w piątek z  wicepremierem, ministrem gospodarki, pracy i polityki społecznej Jerzym Hausnerem. Ten zaprosił ich na poniedziałek.

W piątek w ministerstwie odbyło się spotkanie tzw. zespołu doraźnego powołanego przy Komisji Trójstronnej zajmującego się sprawami ochrony zdrowia. Choć nie było to wcześniej zaplanowane, związkowcy postanowili poczekać na spotkanie z wicepremierem, argumentując, że chcą uzyskać klarowne wyjaśnienia.

Związkowcy z Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność", Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia oraz  Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych uważają, że rząd nie poszedł na żaden kompromis. Ich zdaniem, propozycje rządu dotyczące służby zdrowia zmierzają do  zmniejszenia wynagrodzeń. Skarżą się, że nie otrzymali wszystkich projektów ustaw dotyczących tematyki ochrony zdrowia, jakimi miał zajmować się zespół Ministerstwa Gospodarki Pracy i Polityki Społecznej

Minister zdrowia Leszek Sikorski, z którym również związkowcy chcieli się spotkać jeszcze w piątek, powiedział PAP, że  dyrektorka jednego z departamentów resortu gospodarki i pracy, która prowadziła posiedzenia, jest osobą kompetentną i wyznaczenie jej do prowadzenia rozmów zostało zaakceptowane zarówno przez związkowców, jak i pracodawców.

"Zarówno pan premier Hausner, jak i ja chętnie spotykamy się ze  związkowcami. Ale nie wtedy, kiedy stawia się nas pod ścianą i  nakazuje przyjść. To nie jest forma prowadzenia dialogu, tylko niepotrzebne wywoływanie atmosfery napięcia" - podkreślił Sikorski.

Według ministra, nie jest prawdą, że rząd nie zgadza się na  jakiekolwiek ustępstwa. Jako przykład podał, że rząd zgodził się, by w spółkach użyteczności publicznej, w jakie mają być przekształcone szpitale, 75 proc., a nie 51 proc. - jak pierwotnie chciał rząd - stanowiły udziały podmiotu publicznego. Inne ustępstwa - według Sikorskiego - dotyczyły czasu pracy.

Jak powiedziała PAP Dorota Tietz z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji, przez cały czas trwały negocjacje ze  związkowcami - w efekcie czego ok. godziny 20.30 osoby, które nie  chciały opuścić gmachu ministerstwa gospodarki i pracy same wyszły z budynku. Podkreśliła, że nie użyto wobec związkowców siły.

Związkowcy na wtorek zapowiadają dużą manifestację w stolicy.

sg, pap