Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa? MEN z nowym scenariuszem

Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa? MEN z nowym scenariuszem

Barbara Nowacka
Barbara Nowacka Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera
Tylko 30 procent uczniów decyduje się na zajęcia z edukacji zdrowotnej, które w szkołach zastąpiły wychowanie do życia w rodzinie. Młodzi mówią, że to jedyna szansa, by w bezpiecznej atmosferze dowiedzieć się, jak działa ich ciało i emocje. Na przeszkodzie staje nierzadko... polityka.

– To jedyna szansa, by porozmawiać o dojrzewaniu, granicach i seksie – mówią uczniowie. – Przegraliśmy tę wojnę i nie zanosi się, żebyśmy ją wygrali – dodaje w rozmowie z Gazetą Wyborczą anonimowe źródło zbliżone do rządu.

Kacper, licealista z Tarnobrzegu, chwaląc zajęcia podkreśla, że „młode osoby mogą wpadać na głupie pomysły”. – Zapisaliśmy się na zajęcia z ciekawości, choć nie były obowiązkowe. Nie żałuję. Lekcje odbywają się raz w tygodniu, prowadzi je profesjonalny psycholog – wyjaśnia.

Uczniowie chwalą koncept. "Chcemy wiedzieć, co się z nami dzieje"

Kacper opowiada, że uczniowie najczęściej poruszają kwestie zdrowia psychicznego, depresję czy zaburzenia osobowości. – Psycholog tłumaczy, że nie jesteśmy jednolici – dodaje licealista. Zajęcia dają uczniom przestrzeń do rozmów, których nie mogą prowadzić z rodzicami.

Na edukacji zdrowotnej omawiane są też kwestie „tematów tabu”, jak antykoncepcja, bezpieczny seks i stawianie granic. – Młodzi ludzie dojrzewają i hormony buzują. Chcemy wiedzieć, co się z nami dzieje – dodaje.

Bezpieczeństwo w sieci i edukacja dla młodszych

Z kolei Ola, uczennica warszawskiego liceum, zwraca uwagę na naukę cyberbezpieczeństwa. – W internecie młodzi szukają odpowiedzi, ale tam można zbłądzić. To duże ryzyko naszych czasów – stwierdza. Problemem jest też godzina lekcji; jeśli zajęcia odbywają się późno, uczniowie często nie przychodzą.

Wiktor, uczeń siódmej klasy w Błoniu, korzysta z edukacji zdrowotnej i nie żałuje. Chwali treści na temat emocji, zdrowego odżywiania i radzenia sobie ze stresem. – Oglądaliśmy na przykład film o człowieku żywiącym się fast foodami – mówi dziennikarzom.

Niektóre szkoły, jak prywatne technika w Warszawie, mają chętnych uczniów, ale zajęć nie uruchomiono z powodu braku nauczyciela. – Wielka szkoda, bo młodzi mają ogromną nieświadomość w kwestii diety i zdrowego odżywiania – podkreśla Jola.

Edukacja zdrowotna obowiązkowa? Taki scenariusz rozważa MEN

Ministerstwo Edukacji Narodowej rozważa wprowadzenie edukacji zdrowotnej jako obowiązkowej, ale z wyłączeniem „kontrowersyjnych” wątków o zdrowiu seksualnym. – Przegraliśmy tę walkę – mówi źródło z MEN. Jednym z rozważanych wariantów jest stworzenie modułu o dojrzewaniu tylko dla chętnych.

Przeciwko pełnej edukacji zdrowotnej protestuje między innymi Ordo Iuris i politycy PiS, zarzucając przedmiotowi ideologizację, propagowanie LGBT i „zbyt progresywne treści”. Były minister edukacji Przemysław Czarnek wskazuje, że edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa, ale w wersji klasycznej, nie „zideologizowanej”.

Zdaniem ekspertów edukacja zdrowotna ratuje życie

Lekarze i organizacje pozarządowe podkreślają, że edukacja zdrowotna musi być rzetelna i obejmować zdrowie psychiczne, seksualne i bezpieczeństwo w sieci. – To nie ideologia, lecz element profilaktyki, który może uratować życie – mówi Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu.

Akcja Uczniowska ostrzega, że wymazywanie edukacji seksualnej to strata dla uczniów. – Polityka zabiła najzdrowszy przedmiot w polskiej szkole – podkreśla Paweł Mrozek.

Czytaj też:
MEN robi krok wstecz. Jest większy problem niż „dziurawa” frekwencja. „To jest nagminne”
Czytaj też:
Głośna reforma MEN zostanie odwrócona? „To jest normalność w szkole”

Opracowała:
Źródło: Gazeta Wyborcza