Przypadki profesora

Przypadki profesora

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Mobbing to niejedyny problem w Instytucie Stosunków Międzynarodowych UW. Po publikacji „Wprost” pojawiły się kolejne zarzuty wobec jego dyrektora prof. Mariana Edwarda Haliżaka – chodzi o jego przeszłość i niejasne zasady finansowania ISM.

Resort nauki zareagował na problem opisany w artykule „ISM – Instytut Szykan i Mobbingu” we „Wprost”. Zapowiedział, że wystąpi do rektora Uniwersytetu Warszawskiego o wyjaśnienia w sprawie prześladowania podwładnych przez prof. Mariana Edwarda Haliżaka, dyrektora Instytutu Stosunków Międzynarodowych (ISM) Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Zgłosili się do nas też kolejni pracownicy tego instytutu, formułując wobec dyrektora nowe zarzuty. Chodzi o PRL-owską przeszłość ich szefa i niejasne zasady finansowania ISM. Zastrzegli sobie anonimowość, bo – mimo stwierdzonych przesłanek mobbingu – prof. Haliżak nie poniósł do tej pory żadnych konsekwencji.

KONTAKT OPERACYJNY

Więcej możesz przeczytać w 6/2016 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1
  • pracownik ISM   IP
    Czy Państwo w ogóle sprawdzali wiarygodność swoich informatorow? Czy interesuje Was prawda, czy sensacja? Zdecydowaliście się na publiczny lincz dyrektora ISM oraz samego Instytutu nigdy nie będąc ani dnia w tej instytucji. Zweryfikowaliście fakt rzekomych krzywd, mobbingu pokrzywdzonego? Czy aby faktycznie ich doznał? A może to jego mściwość, akt zemsty za zwolnienie z pracy? Co to za argument o wykluczeniu z zebrań zakładu? Czy pokrzywdzony to małe dziecko, które musi być prowadzone za rękę przez swojego szefa, czy doktor aspirujący do habilitacji? Dlaczego nie pytaliście państwo - w ramach weryfikacji prawdziwości tez- innych pracowników o mobbing w miejscu pracy? Nikt nie pytał ani mnie, ani żadnego z moich kolegów z Instytutu o fakt naduzywania prawa pracy przez dyrekcję. Jednak pytań z waszej strony nie było, bo i po co? Artykul był pisany "pod tezę". Gdybyście się pokusili o wersyfikację treści u innych pracownikow ISM- my- wykladowcy ale i studenci moglibyśmy wam wiele powiedzieć o nieetycznym zachowaniu rzekomego pokrzywdzonego.
    To co napisaliście to zwykły paszkwil oparty na pomówieniach. Taki jest standard dziennikarski Wprost.

    Czytaj także