"Czynności te zostaną podjęte w najbliższych dniach, po tym, jak prokurator prowadzący sprawę zapozna się z dokumentami przekazanymi przez stronę izraelską, m.in. z uzasadnieniem decyzji o ekstradycji" - powiedział rzecznik Prokuratury Apelacyjnej prok. Leszek Goławski.
Dopiero potem prokurator formalnie przedstawi Jędruchowi nowe zarzuty, których nie przedstawiono mu wcześniej w Polsce. To formalność, ponieważ wszystkie zostały ujęte we wniosku o ekstradycję, którego treść podejrzany zna. Część spośród 20 zarzutów zawartych we wniosku, dotycząca przestępstw skarbowych, została odrzucona przez sąd w Izraelu, nie można więc przedstawić ich Jędruchowi.
Jak powiedział prok. Goławski, nowe zarzuty nie zmieniają zasadniczo ani skali przestępstw, o które podejrzewany jest były szef Colloseum, ani grożącego mu wymiaru kary.
Najpoważniejsze zarzuty, znane już wcześniej, dotyczą wyłudzenia w obrocie wierzytelnościami 345 mln zł z Będzińskiego Zakładu Elektroenergetycznego oraz 80 mln zł z Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Oszustwa na dużo mniejszą skalę dotyczą m.in. pałacyku w Ornontowicach na Śląsku, który był siedzibą Colloseum. Jędruchowi grozi do 10 lat więzienia.
Dodał, że wydany za Jędruchem list gończy zostanie jeszcze we wtorek uchylony. Tym samym, znowu zacznie obowiązywać decyzja katowickiego sądu o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego, wydana wiosną ubiegłego roku. Nie ma więc potrzeby, ani bardzo pilnego przesłuchania Jędrucha, ani nowego wniosku do sądu o areszt. Po przewiezieniu z Warszawy Jędruch trafi od razu do aresztu śledczego, najprawdopodobniej w Katowicach.
Jędruch został wydany w drodze ekstradycji przez Izrael. W ubiegłym tygodniu izraelski sąd dopuścił prawną możliwość ekstradycji, na którą zgodził się też sam Jędruch, a minister sprawiedliwości Izraela podpisał formalną zgodę na ekstradycję.
Ściganego międzynarodowym listem gończym Jędrucha zatrzymano w lipcu tego roku w izraelskim mieście Jaffa, m.in. dzięki ustaleniom polskiej policji. Jędruch jest podejrzany o wyłudzenia na łączną kwotę blisko 430 mln zł. Uciekł, gdy katowicki Sąd Okręgowy postanowił go aresztować.
em, pap