Według policji sprzęt medyczny jest w dobrym stanie, prawdopodobnie nie został uszkodzony. Komendant stołeczny policji nadinsp. Ryszard Siewierski zwróci się do prokuratury, by skradziony sprzęt - mimo że stanowi dowód rzeczowy w sprawie, jak najszybciej został zwrócony Instytutowi.
Do kradzieży sprzętu z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie doszło na początku października. Złodzieje wynieśli z pracowni diagnostyki obrazowej Instytutu konsole komputera sterującego systemem rezonansu magnetycznego, wyspecjalizowane komputery do obróbki danych obrazowych oraz do obsługi strzykawki automatycznej (za jej pomocą wpuszcza się do organizmu pacjenta preparat, który, przepływając przez tkanki, daje lepszy obraz i umożliwia obserwacje budowy narządu, a także zmian, które w nim zaszły). Sprzęt wart blisko milion zł służył do specjalistycznych badań płodu, a także m.in. do diagnostyki nowotworów u kobiet w ciąży i noworodków oraz do badań neurologicznych.
Instytut otrzymał specjalistyczny sprzęt kilka miesięcy przed kradzieżą. Kiedy skradziono jego elementy, był w okresie instalacji, wykonywano już jednak badania, by wprawić się i by z chwilą, gdy instalacja się zakończy, można było rozpocząć pełną pracę. Jak powiedział wówczas kierownik diagnostyki obrazowej prof. Kamil Wermeński, w tym czasie w pracowni kręciło się wiele osób. Część z nich pracowała przy instalacji, część przy wykańczaniu budynku.
Złodzieje weszli przez okno, prawdopodobnie nie zdawali sobie sprawy z tego, co kradną. Być może sądzili, że jest to zwyczajny sprzęt komputerowy. Mimo apeli policji i pracowników Instytutu nie zdecydowali się jednak na jego zwrot.
em, pap