Kuria do licytacji

Kuria do licytacji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski potwierdził informacje prasy o wkroczeniu komornika do siedziby kurii i zajęciu przez niego mebli oraz obrazów.
Sprawa ma związek z działalnością wydawnictwa kościelnego Stella Maris, zadłużonego prawdopodobnie na ok. 20 mln zł. Według środowej "Gazety Wyborczej", komornik z Inowrocławia reprezentujący jednego z wierzycieli wydawnictwa, działając zgodnie z postanowieniem sądu, w ubiegłym tygodniu wkroczył m.in. do siedziby kurii i dokonał zajęcia majątku. Przygotowane do licytacji są - według "GW" - m.in. meble i obrazy znajdujące się w kurii i Muzeum Archidiecezji Gdańskiej oraz ruchomości w wydawnictwie Stella Maris. Jak poinformował redaktor naczelny należącego do kurii "Radia Plus" Adam Hlebowicz, komornik przymierzał się też do zajęcia konta charytatywnego stacji na rzecz pomocy dzieciom ofiar wybuchu wieżowca w Gdańsku-Wrzeszczu w kwietniu 1995 r., na którym było ok. 6 tys. zł. "Była deklaracja ze strony komornika o zamiarze zajęcia tego konta, ale ostatecznie do tego nie doszło" - powiedział.

"GW" podała, że według radcy prawnego firmy z Lubuskiego, która chce wyegzekwować pieniądze, dzięki działaniom komornika odzyskanych zostanie ok. 300 tys. zł. To jednak nie koniec roszczeń jego klienta. Prawnik dodał, że archidiecezja zwodzi reprezentowaną przez niego firmę od trzech lat i podjęto działania, by sąd zmusił ją do ujawnienia całego majątku.

Licytacja, ma być ogłoszona prawdopodobnie w kwietniu. "Pod młotek" nie trafią jednak - zgodnie z prawem - przedmioty kultu religijnego.

Metropolita gdański zapytany, czy obawia się kolejnych egzekucji i czy przedstawiciele kurii i wydawnictwa pertraktują, by je wstrzymać, powiedział, że rozmowy trwają od dłuższego czasu, ale, "jak się zachowają komornicy, tego nie wie". "Był raz czy dwa razy komornik, który przyklejał kartki na meblach i obrazach, ale nie w moim mieszkaniu" - powiedział.

Pytany, czy spłata wierzycieli wydawnictwa nie zagrozi bankructwem kurii lub nie zakłóci jej funkcjonowania, odpowiedział, iż ma nadzieję, że "zabezpieczenia m.in. ruchomości pozwolą na to, by ten problem rozwiązać". "Kuria ma inne środki, którymi dysponuje; różne bieżące wpływy. Natomiast drukarnia rzeczywiście stała się bankrutem finansowym i ponieważ nie była wyodrębnionym podmiotem gospodarczym, w pewnym sensie obciąża kościół gdański" - odparł Gocłowski.

"Źródłem problemów finansowych Archidiecezji Gdańskiej jest zadłużenie wydawnictwa Stella Maris powstałe wskutek niefrasobliwej działalności osób prowadzących w jego ramach szkodliwą działalność gospodarczą, przekraczającą niejednokrotnie granice prawa. Rozmiar zobowiązań pieniężnych powstałych w ten sposób uniemożliwiał satysfakcjonujące wierzycieli spłaty należności.(...) Jedyne dostępne dla Kurii Metropolitalnej źródło odnawialnych środków finansowych, jakim jest drukarnia Stella Maris, na skutek braku środków obrotowych utraciła możliwość kontynuacji produkcji" - czytamy w oświadczeniu, wydanym w środę przez pełnomocnika arcybiskupa gdańskiego ds. zarządzania Stella Maris, Jarosława Szarmacha. Oznacza to, wyjaśnił Szarmach, że w świetle reguł ekonomicznych wydawnictwo kościelne jest "bankrutem i nie ma płynności finansowej". Stella Maris jednak jako podmiot gospodarczy archidiecezji nie podlega kodeksowi handlowemu i nie można ogłosić jego upadłości.

"Jeżeli nie podda się wydawnictwa szybkiej restrukturyzacji, to  po prostu nie będzie ono istniało. A Fundusz Celowy +Praca+, gromadzony obecnie przez proboszczów parafii na kontach archidiecezji i mający osiągnąć kwotę miliona złotych, zamiast na  wspomnianą restrukturyzację pójdzie na wypłatę odpraw dla 120 pracowników (pierwotnie miał on służyć utrzymaniu miejsc pracy w wydawnictwie)" - powiedział Szarmach.

Dodał, że przedstawiciele wydawnictwa negocjują obecnie z  wierzycielami, w imieniu których komornik zajął część mienia w  gdańskiej kurii, aby nie dopuścić do wystawienia tego majątku na  licytację. "Mimo trwających postępowań egzekucyjnych nie tracimy nadziei na  uzyskanie porozumienia z wierzycielami. W czasie gdy zmianie uległ zarząd Stella Maris, udało się z bieżącej produkcji i zasobów finansowych archidiecezji uregulować zobowiązania sięgające kwoty blisko dwóch milionów złotych. Należne wierzycielom sumy, po  przeprowadzeniu ich restrukturyzacji i zabezpieczeniu spłaty, będą sukcesywnie zwracane" - podano w oświadczeniu.

Powołując się na tajemnicę handlową, Szarmach nie chciał zdradzić wysokości kwot, jakie winne jest Stella Maris innym wierzycielom, głównie bankom i instytucjom finansowym. Przyznał jednak, że są to "znaczne kwoty, idące w miliony złotych".

Problemy kościelnego wydawnictwa zaczęły się w 1999 r., kiedy kierował nim m.in. były kapelan metropolity gdańskiego Zbigniew B. Jest on jednym z podejrzanych w związku z aferą dotyczącą m.in. prania brudnych pieniędzy w wydawnictwie. Zarzuty w związku z tą sprawą postawiono 24 osobom. Byłym szefom wydawnictwa, w tym Zbigniewowi B., gdańska prokuratura apelacyjna zarzuca, że w latach 1998-2001 wystawiali faktury VAT za fikcyjne usługi konsultingowe i doradcze. Jak ustalono, kwota, na jaką wystawili takie faktury, sięga 65 mln zł. Stella Maris, działając jako podmiot gospodarczy w ramach archidiecezji gdańskiej, była zwolniona z podatku dochodowego od  osób prawnych w części przeznaczonej na cele statutowe Kościoła.

Wśród podejrzanych są także m.in. były wiceminister infrastruktury w obecnym rządzie odpowiedzialny za sprawy łączności Krzysztof H., były wiceprezes spółki El-Net Eugeniusz G. i były cenzor Janusz B. oraz były szef pomorskiego SLD, Jerzy J. Zarzuty ciążą także na byłej wiceprezydent Szczecina z ramienia SLD, Elżbiecie M., która we wrześniu 2003 r. zrezygnowała z członkostwa w klubie radnych Sojuszu w szczecińskiej radzie miejskiej. Podejrzanymi są też szefowie znanych firm z Wybrzeża.

em, pap

 0

Czytaj także