Mińsk wydalił polskiego dyplomatę (aktl.)

Mińsk wydalił polskiego dyplomatę (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Białoruskie władze wydaliły polskiego attache wojskowego, oskarżając go o szpiegostwo. Polski ambasador na Białorusi złożył protest władzom w Mińsku. - To pogwałcenie międzynarodowych norm - mówi.
Jak podało białoruskie KGB, 27 kwietnia zatrzymano attache wojskowego polskiej ambasady Kazimierza Witaszczyka. "Dyplomatę zatrzymano, gdy otrzymywał materiały zawierające białoruskie tajemnice państwowe" - napisano w oświadczeniu. Zdaniem KGB, interwencja "ujawniła plany zagranicznej służby wywiadowczej i pozwoliła zapobiec poważnym zagrożeniom dla bezpieczeństwa Białorusi".

"W celu osiągnięcia swoich celów polskie służby specjalne próbowały zwerbować do współpracy oficera Ministerstwa Obrony Białorusi" - podała agencja rosyjska Interfax powołując się na  białoruskie KGB.

Później białoruskie KGB powiadomiło, że wraz z polskim attache wojskowym zatrzymano także "wysokiej rangi pracownika Ministerstwa Obrony".

Tymczasem ambasador RP na Białorusi Tadeusz Pawlak, który potwierdził fakt zatrzymania polskiego dyplomaty, twierdzi, że zatrzymano go w restauracji, gdzie był na spotkaniu towarzyskim. Zdaniem ambasadora, zatrzymanie było pogwałceniem konwencji, jakie obowiązują w dyplomacji. Jak wyjaśnił ambasador Pawlak, attache wojskowy polskiej ambasady pułkownik Kazimierz Witaszczyk był w restauracji z białoruskim dziennikarzem z gazety "Wo Sławu Rodiny". Dziennikarz ten, jak podkreślił ambasador, utrzymywał kontakty z pracownikami polskiej ambasady, a nawet otrzymał w swoim czasie nagrodę za artykuł o Polsce, który zamieścił w swojej gazecie.

Pora akcji przeprowadzonej przez białoruskie służby specjalne została wybrana nieprzypadkowo, bowiem stało się to w czasie, gdy w Warszawie odbywa się Europejskie Forum Gospodarcze i gdy Polska jest w przededniu wstąpienia do Unii Europejskiej. "Pewnym kręgom" zależało na popsuciu "nienajgorszego w ostatnim czasie klimatu" w stosunkach polsko-białoruskich - ocenia ambasador.potwierdził

Potwierdził, co wcześnie podała rosyjska agencja Interfax, że pułkownik Witaszczyk opuścił Białoruś w środę, w 12 godzin po zatrzymaniu. Tamtejsze władze dały mu na opuszczenie tego kraju 24 godziny.

W tej sprawie ambasador RP na Białorusi złożył protest władzom w Mińsku. "Zatrzymanie dyplomaty odbyło się z naruszeniem norm wynikających z traktatów międzynarodowych, których stroną jest Białoruś" - oświadczyło polskie MSZ.

Polskie MSZ poinformowało, że attache wojskowy został wezwany do  Polski dla wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego zdarzenia.

"Nie odnosząc się do komentarzy formułowanych w mediach białoruskich, można wyrazić ubolewanie, że zdarzenie takie miało miejsce w sytuacji, gdy Polska i Białoruś aktywnie poszukują rozwiązań pozwalających na poprawę stosunków dwustronnych i bliższą współpracę, zgodną z demokratycznymi normami i standardami europejskimi" - głosi komunikat MSZ.

em, pap