Obrońca lidera Samoobrony mec. Henryk Dzido powiedział dziennikarzom, że lekarz zalecił Lepperowi leżenie.
Proces odroczono do 27 września.
Proces Leppera nie może ruszyć od czerwca tego roku. Lepper dwa razy nie stawił się już w sądzie - jego adwokat przedstawiał zwolnienia lekarskie z powodu choroby wieńcowej.
W listopadzie 2001 r., podczas wystąpienia w Sejmie nad wnioskiem o odwołanie z funkcji wicemarszałka, Lepper zasugerował - w formie pytań - że politycy SLD (szef MON Jerzy Szmajdziński i szef MSZ Włodzimierz Cimoszewicz) oraz PO (Donald Tusk, Paweł Piskorski i Andrzej Olechowski) otrzymywali pieniądze od biznesmenów i gangsterów.
Warszawska Prokuratura Okręgowa wszczęła w tej sprawie śledztwo z urzędu, niezależnie od wniosków pomówionych polityków, którzy odrzucili zarzuty brania łapówek. Podstawą śledztwa stał się artykuł kodeksu karnego, przewidujący karę do 2 lat więzienia lub grzywnę za pomówienie za pomocą środków masowego przekazu, mogące poniżyć daną osobę w opinii publicznej oraz narazić ją na utratę zaufania niezbędnego dla pełnienia danego stanowiska. Sejm w styczniu 2002 r. uchylił Lepperowi immunitet w tej sprawie.
Spośród pomówionych tylko Olechowski chciał być w sprawie oskarżycielem posiłkowym. "Nie jestem posłem, a pan Lepper rozgłaszał kłamstwa z sejmowej trybuny, ja nie miałem możliwości odpowiedzieć. Dlatego chcę być oskarżycielem posiłkowym i chcę domagać się od Leppera 100 tys. zł na cele społeczne, by odczuł tę karę, bo skazanie nie zrobi chyba na nim wrażenia" - powiedział w czerwcu Olechowski.
ss, pap