"Tłumy katolickich klakierów nie słuchają, co ich idol szemrze. (...) Gdyby bowiem było inaczej, (...) podpisaliby list otwarty do papieża przepojony chrześcijańskim miłosierdziem: +Kochany staruszku! Połóż się do łóżka. Przykryj kołderką. (...) Poćpaj kawiorku, pocmoktaj melbę (...). Podłub sobie w nosie albo między palcami u nóg, co tam lubisz. Trochę drzemki, potem kaku. Nie rób z siebie widowiska zgrozy. (...) Wyrzuć te starcze środki dopingowe, którymi Cię szpikują jak byczków hodowanych na olimpiadę, żebyś mógł przez godzinę ruszać nogą i mniej trząść ręką. (...) Choruj z godnością, gasnący starcze, albo kończ waść, wstydu oszczędź" - to fragmenty felietonu Urbana z "Nie" z sierpnia 2002 r., który doprowadził go przed oblicze sądu.
Urban nie przyznał się jednak do zarzucanego mu przez prokuraturę znieważenia papieża. Uważa on, że sformułowania takie jak "gasnący starzec" czy "sędziwy bożek", użyte w artykule "Obwoźne sado-maso" z 2002 r., nie są obraźliwe. Twierdził, że jego intencją nie była zniewaga, lecz krytyka zjawiska, które określił jako "sado-maso". Powiedział, że "zbliżenia papieża na masowych imprezach robią na nim przykre wrażenie".
Sadyzmem - zdaniem Urbana - wykazuje się otoczenie Jana Pawła II, które "aprobuje, organizuje i zachęca papieża do uczestnictwa w tych widowiskach", a masochizm - to nie zarzut. "Samoudręczanie się jest - według niektórych doktryn - cnotą" - przekonywał.
Urban określił swój felieton jako "satyryczny, o tonacji żartobliwej i ciepłej, na temat osoby biorącej udział w telewizyjnych widowiskach wbrew predyspozycjom wynikającym z wieku i stanu zdrowia". Dodał, że opisywał tylko "obraz jawnie widoczny - starość, chorobę, niezrozumiałą dykcję" i nie dostrzega w tym elementów poniżania.
Oświadczył też, że jest ateistą, a religię uważa za "iluzję dla ludzi" - dlatego ma bardziej krytyczny do tego stosunek "niż wyznawca Kościoła, którym kieruje papież". "Większość ludzi w Polsce jest innego zdania niż ja, ale ja piszę wtedy, gdy mam do powiedzenia coś przeciwstawnego dominującym poglądom - inaczej nie miałoby to sensu" - dodał.
Podtrzymał to, co powiedział jeszcze w śledztwie - że jest gotów wyrazić ubolewanie i przeprosić za te słowa, jeśli zwróci się o to do niego uprawniony przedstawiciel dyplomatyczny Watykanu. "Po ludzku, jeśli ktoś mi mówi, że go uraziłem, to przepraszam. Ale ze swoich ocen się nie wycofuję" - powiedział.
Po wysłuchaniu wyjaśnień Urbana sąd przesłuchał kilku świadków - członków młodzieżówki PiS, którzy złożyli zawiadomienie. Każdego z nich sam Urban zapytał, czy należą do jakiejś organizacji i czy zawiadomienie było efektem zorganizowanej inicjatywy. Świadkowie odpowiadali, że poczuli się urażeni tym felietonem i dlatego postanowili zawiadomić prokuraturę.
"A gdybym napisał podobnie o jakimś ajatollahu, nie o papieżu, czy pańskie ugrupowanie złożyłoby zawiadomienie do prokuratury" - zapytał Urban szefa młodzieżówki PiS Maksa Kraczkowskiego. "Gdybyśmy znali tę osobę i wiedzieli, że ta opinia o niej jest nieprawdziwa, to tak" - brzmiała odpowiedź. "A Łukaszenki bronilibyście?" - dopytywał oskarżony. "Nie, Łukaszenki nie" - odparł Kraczkowski.
"Czy słowa +gasnący starzec+ obrażają papieża?" - zapytał Urban świadka Piotra Janickiego. "Mam szacunek dla starszych i nie rozumiem, czemu pan uważa takie słowa za nieobraźliwe" - odpowiedział mu świadek. "Bo ja jestem gasnącym starcem i nie widzę w tym nic obraźliwego. To opis stanu, to tak, jakby nazwać pana +rozkwitającym młodzieńcem+" - replikował mu Urban.
Prokuratura oskarża Urbana o znieważenie Jana Pawła II jako głowy państwa - przestępstwo to według prokuratury jest ścigane zarówno w Polsce, jak i w Watykanie. Zasada wzajemności ma znaczenie, bo jest jednym z warunków prowadzenia śledztwa. Obrona Urbana kwestionuje to jednak i będzie zgłaszać wątpliwości dotyczące systemu prawnego Watykanu. Ekspertyzę w tej sprawie złożył prasoznawca prof. Bogdan Michalski z UW, który uznał, iż doszło do zniewagi.
Czyn ten zagrożony jest sankcją pozbawienia wolności do lat 3 lat.
em, pap