Jeśli chodzi o osoby oficjalnie uznane za zmarłe, to nadal w tej liczbie jest tylko jedna osoba z Polski. Niestety, w najbliższych dniach liczba potwierdzonych polskich ofiar śmiertelnych najprawdopodobniej wzrośnie - powiedział Góralczyk.
Dodał, że pod wpływem protestów dyplomatycznych innych państw - m.in. Japonii i Chin - władze tajlandzkie cofnęły swą wcześniejszą decyzję o poddawaniu kremacji także zwłok cudzoziemców. Z ciał wszystkich obcokrajowców - niezależnie od stanu, w jakim znajdują się zwłoki - będą pobierane próbki materiału biologicznego dla celów identyfikacyjnych. Do czasu ustalenia tożsamości zmarli przechowywani będą w hermetycznych kontenerach.
Polski dyplomata ponownie z naciskiem zaapelował, by osoby, które zgłosiły fakt zaginięcia bliskich do MSZ w Warszawie lub do ambasady RP w Bangkoku, nadesłały w miarę możliwości jak najwięcej szczegółowych danych o zaginionych. Chodzi o telefony kontaktowe, wiek lub daty urodzenia, znaki szczególne, a nawet - jeśli to możliwe - odciski palców lub kody DNA, a także próbki włosów.
Góralczyk podziękował za pozytywną odpowiedź na dotychczasowe jego apele o przybycie polskich specjalistów i poinformował, że w drodze do Tajlandii są już polscy biegli sądowi, specjalizujący się ustalaniu tożsamości zwłok. Apel ten jest jednak nadal aktualny, ponieważ strona tajska wciąż potrzebuje możliwie największej liczby ekspertów z tej dziedziny.
Sytuacja sanitarna na dotkniętych kataklizmem terenach wymaga, by osoby, zamierzające udać się tam służbowo, poddały się wcześniej szczepieniom ochronnym według wskazówek lekarzy - podkreślił ambasador.
Przypomniał również deklarację premiera Tajlandii Thaksina Shinawatry, iż ze względu na poziom własnej zamożności kraj ten nie potrzebuje pomocy materialnej, która powinna być raczej kierowana do innych poszkodowanych państw - jak Sri Lanka oraz Indonezja, a zwłaszcza należąca do niej wyspa Sumatra.
em, pap