Chodzi o wypowiedź Kaczyńskiego dla "Gazety Wyborczej", w której podkreślił, że prezydent nie powinien jechać do Moskwy na obchody 60-lecia zakończenia II wojny światowej, bo "Moskwa dysponuje takimi dokumentami dotyczącymi przeszłości prezydenta, które go czynią niesuwerennym w jego decyzjach". "Polityk, który w PRL w tak młodym wieku, jak on, awansował na stanowisko ministerialne, musiał korzystać z wsparcia Moskwy" - powiedział Kaczyński. Zawiadomienie do prokuratury złożyła SdPl.
"W ramach postępowania sprawdzającego prokuratura w pierwszej kolejności zanalizuje wywiad z Kaczyńskim pod kątem przepisów kodeksu karnego" - powiedział w poniedziałek PAP rzecznik prokuratury Maciej Kujawski. Dodał, że od wyniku analizy zależeć będzie wszczęcie śledztwa.
Prokuratura ma 30 dni na decyzję, czy wszcząć formalne śledztwo w sprawie, czy odmówić jego wszczęcia. Na ewentualną decyzję odmowną będzie mógł złożyć zażalenie prezydent, któremu w tej sprawie przysługuje status pokrzywdzonego. Gdyby prokuratura chciała stawiać Kaczyńskiemu zarzuty, musiałaby wystąpić o uchylenie jego poselskiego immunitetu (chyba, że sam by się go zrzekł).
"To bzdury świadczące o złej woli" - tak Aleksander Kwaśniewski komentował słowa polityka PiS. "Przeczytałem ten wywiad z obrzydzeniem. Takiego nagromadzenia złej woli i kłamstw dawno nie spotkałem" - powiedział prezydent.
Kaczyński - jak mówi - cieszy się z procesu grożącego mu ewentualnie za jego wypowiedź. "To będzie naprawdę piękny proces, o ogromnym walorze edukacyjnym" - powiedział lider PiS. "Socjaldemokracja chce moimi rękoma z ławy oskarżonych eliminować z polityki Aleksandra Kwaśniewskiego" - ocenił. Zapowiedział powołanie podczas procesu "świadków z IPN i, być może, z Moskwy".
ss, pap