"Ja pierwszy raz słyszę, że byłem agentem i że miałem pseudonim +Delta+. Nie byłem agentem i wobec tego nie miałem żadnego pseudonimu" - powiedział ks. Maliński.
Zaprotestował przeciwko metodzie publikowania nazwisk w prasie. "Teraz ja nie mam pojęcia, na czym polega praca IPN - bo wydaje najpierw wyrok, a pokrzywdzeni dowiadują się o tym z prasy. Zapada wyrok i ja jestem uśmiercony, bo to jest śmierć cywilna, o wiele gorsza niż śmierć faktyczna. A informacja poszła już w świat i nawet jeżeli potem ukaże się małe sprostowanie, to ja jestem już uśmiercony" - powiedział ks. Maliński.
Kieres oświadczył w poniedziałek w rozmowie z PAP, że do czasu publikacji przez krakowski IPN książki o inwigilacji Kościoła, nie będzie żadnych jego oficjalnych wypowiedzi dotyczących ks. Malińskiego.
19 kwietnia Kieres sam ujawnił, że IPN ma dwie taśmy z nagranymi rozmowami oficerów SB z "osobą duchowną, która udzielała informacji o Kościele i Karolu Wojtyle". W tym kontekście media pisały o ks. Malińskim, a Kieres wówczas dementował, jakoby chodziło o tego duchownego.
"Wprost" napisał, że w Archiwum Akt Nowych odnalazła się notatka pracownika peerelowskiego Urzędu ds. Wyznań (powiązanego z SB) z rozmowy z ks. Malińskim z grudnia 1967 r. Wynika z niej, iż ten przyjaciel Karola Wojtyły analizował stosunki w Kościele katolickim i niepochlebnie wyrażał się o prymasie Polski kard. Stefanie Wyszyńskim.
Agent "Delta" był też cennym źródłem informacji w czasach pontyfikatu Jana Pawła II. Według tygodnika, "jego analizy zdecydowanie wykraczały poza tematy ewangeliczne". "Mimo że duża część teczki pracy +Delty+ została pod koniec lat 80. zniszczona, zachowane dokumenty pozwalają na jego zidentyfikowanie" - napisaliśmy.
Skomentowania informacji tygodnika o ks. Malińskim odmówił dyrektor krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka. "Z ustawy o IPN wynika, że personalia mogą być ujawniane tylko osobie pokrzywdzonej lub w publikacji opartej na badaniach naukowych" - uzasadnił swoją odmowę.
Ks. Mieczysław Maliński po raz pierwszy zaprzeczał, by był agentem, kiedy prezes IPN ujawnił, że z nowo odkrytych materiałów wynika, iż w otoczeniu Jana Pawła II działał agent. Jak się potem okazało, Kieres miał na myśli o. Konrada Hejmo.
Również Hejmo zaprzecza w mediach zarzutom, by był świadomym współpracownikiem służb specjalnych.
ss, pap