Pielęgniarkom grozi 5 lat więzienia (aktl.)

Pielęgniarkom grozi 5 lat więzienia (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zarzut narażenia dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu postawiła prokuratura dwóm pielęgniarkom, które w katowickim szpitalu fotografowały się z wcześniakami.
Jedna z  podejrzanych przyznała się do winy, druga odpiera zarzut.

"31-letnia Beata K. przyznała się do zarzucanego jej czynu. Wyraziła skruchę i wielki żal z powodu tego, co zrobiła, oraz chęć dobrowolnego poddania się karze. Natomiast 28-letnia Karina T. nie  przyznała się do zarzutu. Podejrzana stoi na stanowisku, że  sfotografowała się z dziećmi incydentalnie, w czasie ich ważenia, i starała się wówczas maksymalnie uważać" - powiedział szef Prokuratury Rejonowej Katowice Centrum-Zachód Grzegorz Ocieczek.

Z wyjaśnień obu kobiet wynika, że na zdjęciach, które w środę opublikowała prasa, jest nie jedno, ale dwoje dzieci. Dotychczas nie ustalono ich personaliów. Prokuratura ma nadzieję, że nie potrwa to dłużej niż tydzień. Wiadomo, że dzieci leżały w części szpitalnego oddziału intensywnej terapii i patologii noworodka, gdzie trafiają wcześniaki w stabilnym, a nie krytycznym stanie.

Prokuratur poinformował, że wobec podejrzanych kobiet zastosowano nakaz powstrzymania się od wykonywania zawodu pielęgniarki. Już w  środę, gdy sprawa wyszła na jaw, dyrekcja szpitala odsunęła pielęgniarki od pracy. Toczy się też postępowanie zmierzające do  ich dyscyplinarnego zwolnienia.

Prokuratura chciała przesłuchać obie kobiety już w czwartek przed południem, ale policjanci, którzy mieli doprowadzić je do  prokuratury, nie zastali ich w domach. Jednak kilka godzin później, powiadomione przez rodzinę, pielęgniarki same skontaktowały się z policją i można było przedstawić im zarzuty. Po południu policjanci przeszukali też mieszkania pielęgniarek, nie znajdując jednak innych, podobnych zdjęć.

Prokuratura zwróciła się do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki (GCZDiM) w Katowicach, gdzie doszło do incydentu, o listę dzieci, które w tym czasie tam przebywały oraz informację o ich późniejszym stanie zdrowia. Prokurator Ocieczek poinformował, że do prokuratury zgłosiły się jak dotąd rodziny trojga takich dzieci. Jedno z nich - według informacji rodziny -  zmarło. Nie ma jednak podstaw aby sądzić, że może to być któreś z  dzieci ze zdjęć. Rodzice dzieci zostaną przesłuchani w poniedziałek.

Aby zidentyfikować dzieci, prokuratura zamierza szczegółowo zbadać fotografie. Widać na nich m.in. inkubator z przyklejoną kartką, gdzie może być nazwisko noworodka. Nazwisko i numer umożliwiający identyfikację znajduje się też na jego rączce. "Musimy ten materiał okazać ekspertom" - powiedział Ocieczek. Jego zdaniem, rodzice dzieci z fotografii będą mogli domagać się od  szpitala odszkodowania.

Wcześniej prokuratura przesłuchała w tej sprawie pracownika laboratorium fotograficznego, który przekazał zdjęcia prasie, wicedyrektorkę szpitala, ordynatora i pielęgniarkę przełożoną. Osoby z kierownictwa szpitala potwierdziły, że procedury obchodzenia się z noworodkami zostały złamane. W czwartek, niezależnie od prowadzonego już od środy postępowania, zawiadomienie o przestępstwie złożyła dyrekcja szpitala.

"Z zawiadomienia o przestępstwie jednoznacznie wynika, że  niezachowane zostały przez pracowników podstawowe procedury obowiązujące na oddziale intensywnej terapii i patologii noworodka, w zakresie przede wszystkim zachowania czystości i  sterylności w kontaktach z noworodkami przez bezpośredni kontakt z  nimi bez rękawic ochronnych i wkładanie ich do kieszeni fartucha" - powiedział prok. Ocieczek.

W Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach, gdzie doszło incydentu, rozpoczęły się w czwartek - jak powiedział PAP rzeczniczka szpitala Anna Kidawa - dwie kontrole. Rzecznik odpowiedzialności zawodowej w Katowicach rozpoczął rozmowy z  zatrudnionymi w placówce pielęgniarkami, a kontrolerzy z resortu zdrowia rozpoczęli sprawdzanie obowiązujących w szpitalu procedur i tego, czy są przestrzegane.

Gazeta Wyborcza" i "Fakt" podały w środę, że dwie pielęgniarki na  nocnym dyżurze wyjęły z inkubatora wcześniaka i zmuszały, by  "pozował" do zdjęć, jedna z nich włożyła dziecko do kieszeni fartucha. Odbywało się to na oddziale patologii GCZDiM. O sprawie zaalarmował media pracownik studia fotograficznego, do którego jedna z pielęgniarek przyniosła film do wywołania. Gdy sprawa wyszła na jaw, pielęgniarki tłumaczyły dyrekcji, że wyjęły dziecko z inkubatora do ważenia; chciały zrobić pamiątkowe zdjęcia, żeby pokazać bliskim, jakimi maleństwami się opiekują.

ss, pap