Sikora "spłacił" swój dług (aktl.)

Sikora "spłacił" swój dług (aktl.)

Prezydent Aleksander Kwaśniewski ułaskawił siedem osób, w tym Sławomira Sikorę, skazanego w 1997 roku na 25 lat więzienia za zabójstwo dwóch gangsterów.
Szef gabinetu prezydenta Waldemar Dubaniowski podkreślił, że decyzja o ułaskawieniu Sikory zapadła de facto już we wrześniu.

Dubaniowski przypomniał, że Sikora - który stał się pierwowzorem jednego z bohaterów głośnego filmu "Dług" - zwracał się o  ułaskawienie dwukrotnie - w 2002 i w 2003 r. Wtedy, w obu przypadkach - podkreślił Dubaniowski - wniosek o ułaskawienie otrzymał negatywną opinię prokuratora generalnego i sądu.

Dlatego - wyjaśnił szef gabinetu prezydenta - gdy Sikora po raz trzeci, w lutym 2005 r., zwrócił się o ułaskawienie, Aleksander Kwaśniewski sam wszczął postępowanie, bez konieczności uzyskania opinii sądu.

"Już we wrześniu, kiedy akta sądowe zostały przez prezydenta odesłane do sądu, decyzja de facto, była już podjęta. Czyli nie  można mówić, że to jest decyzja wywołana w ostatnim okresie" -  podkreślił na konferencji prasowej Dubaniowski.

Dyrektor Biura Prawa i Ustroju w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dorsz przypomniał, że Sikora do 9 stycznia 2006 r. korzysta z  przerwy w karze, jest więc wystarczająco dużo czasu by doprowadzić do końca wszystkie sprawy proceduralne.

"Decyzja pana prezydenta pozwala prokuratorowi generalnemu, a  następnie sądom podjąć właściwą decyzję co do ułaskawienia" -  powiedział Dorsz.

Dodał, że praktyka jest taka, iż postanowienie prezydenta przesyłane jest do prokuratora generalnego, który przekazuje je  właściwym sądom. "Pan Sikora na pewno jest wolny, bo decyzja pana prezydenta już zapadła - został ułaskawiony" - zaznaczył.

Dubaniowski poinformował też, że w tym samym czasie co Sikora, do  prezydenta z prośbą o ułaskawienie zwrócił się też drugi skazany w  tej samej sprawie - Artur Bryliński. "Do tej pory w tej sprawie, tego drugiego człowieka (...) nie ma opinii od prokuratora generalnego i z sądu" - powiedział szef gabinetu prezydenta.

Sikora przesiedział w więzieniu ponad 10 lat. Od ponad roku, ze  względu na stan zdrowia, ma przerwę w odbywaniu kary.

Młodzi biznesmeni Artur Bryliński, Sławomir Sikora i Tomasz K. wplątali się w układy z pochodzącym ze Śląska Grzegorzem G., zajmującym się m.in. handlem kradzionym towarem i wymuszaniem zwrotu fikcyjnych długów.

Pewnego dnia zażądał on od nich zwrotu nieistniejącej pożyczki. Szantażował ich, groził śmiercią, zmuszał do popełniania przestępstw (m.in. fałszowania czeków), Brylińskiemu zabrał dokumenty i odcisnął na nożu jego odciski palców, strasząc, że  podrzuci ten nóż w miejscu jakiejś zbrodni.

W marcu 1994 r. w lesie pod Maciejowicami (Mazowieckie) Grzegorz G. i jego "ochroniarz" zostali zabici nożem i tasakiem. Ciosy zadawał Bryliński, on też odciął głowy od tułowia; Sikora zaś  przytrzymywał ofiary.

Warszawski Sąd Wojewódzki w listopadzie 1997 r. skazał Brylińskiego i Sikorę na kary po 25 lat więzienia. Sąd Apelacyjny rozpatrując odwołanie od wyroku I instancji utrzymał kary dla  Brylińskiego i Sikory. W 2001 r. Sąd Najwyższy oddalił kasacje Sikory i Brylińskiego jako "oczywiście bezzasadne".

W poniedziałek prezydent odmówił prawa łaski 5 osobom.

ks, ss, pap

Czytaj także

 0