Ucieczka z Libanu

Ucieczka z Libanu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Do kraju wrócili już Polacy ewakuowani z Libanu - 214 osób. Przylecieli pięcioma samolotami, które w nocy z wtorku na środę wylądowały na warszawskim lotnisku wojskowym.
Ewakuacja obcokrajowców z Libanu, gdzie od blisko tygodnia Izrael prowadzi ofensywę zbrojną w celu wyeliminowania bojówek szyickich fundamentalistów z Hezbollahu, trwa od kilku dni.

Pierwsze dwa samoloty TU-154, udostępnione przez Ministerstwo Obrony Narodowej na potrzeby akcji ewakuacyjnej, wylądowały po północy. Pozostałe trzy mniejsze samoloty typu CASA wylądowały w Warszawie między godz. 4 a 5.

Większość z ewakuowanych to Polacy, ale byli także Niemcy, Słowacy, Słoweńcy, Amerykanie i Libańczycy. Są wśród nich dzieci. Na przylatujących czekały rodziny i pomoc medyczna.

Po przyspieszonej odprawie celnej ewakuowani z Libanu oraz oczekujący na nich bliscy, odpoczywali w przygotowanym miasteczku namiotowym na terenie lotniska, gdzie zapewniono opiekę medyczną i psychologiczną oraz podawano napoje i jedzenie.

W sumie przygotowano dwanaście 10-osobowych namiotów. W jednym z namiotów utworzono ambulatorium, na lotnisku dyżurowały także karetki pogotowia; Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zapewniło możliwość opieki zdrowotnej w swoim szpitalu.

Następnie powracających z Libanu rozwieziono m.in. busami do ośrodków z miejscami noclegowymi lub na dworce, jeśli deklarowali chęć natychmiastowego powrotu do domów.

Wcześniej wicepremier, szef MSWiA Ludwik Dorn poinformował, że przylatujący mają zapewnione miejsca noclegowe w pięciu ośrodkach: w Świdrze, w dwóch akademikach Wojskowej Akademii Technicznej i w Józefowie. "Miejsc dla Polaków ewakuowanych jest wręcz z naddatkiem" - powiedział wicepremier Dorn podczas nocnej konferencji prasowej na lotnisku.

Dorn podkreślił, że wszyscy Polacy, którzy zgłosili chęć wyjazdu znaleźli miejsce w samolotach.

Polacy i nieliczni cudzoziemcy byli zmęczeni po podróży, ale też zadowoleni z bezpiecznego powrotu. Wyjeżdżali w dużym pośpiechu, wielu z nich miało przy sobie jedynie podręczny bagaż z rzeczami osobistymi.

"Od razu zdecydowaliśmy się wyjechać. Wszystko jest zbombardowane" - relacjonował dziennikarzom Ali, Libańczyk, którego żona jest Polką. Dodał, że drogi, którymi poruszali się ewakuujący się Polacy, są już nieprzejezdne.

Pani Celina, Polka która z dwójką małych dzieci wróciła do Polski powiedziała, że ewakuacja przebiegała "dobrze, choć w Syrii czekaliśmy ponad pięć godzin". Dodała, że w Libanie pozostał mąż.

"Wszystko się działo jak sen, jak koszmar jakiś, szybko. Bomby spadały, samoloty" - mówiła o tym, co się działo w ciągu ostatnich godzin przed wyjazdem z Libanu.

Rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Andrzej Sadoś poinformował, że operację koordynował sztab kryzysowy w MSZ. Departament Konsularny i Polonii uruchomił telefoniczne linie informacyjne oraz delegował zastępcę dyrektora do pomocy służbom konsularnym w miejscu wylotu.

Dodał, że ambasada RP w Bejrucie udzieli stosownej pomocy pozostałym w Libanie obywatelom polskim. "Placówka będzie też w miarę możliwości udzielać wsparcia członom rodzin obywateli polskich, nie posiadającym obywatelstwa RP lub prawa pobytu w Polsce".

pap, em, ab
 0

Czytaj także