Więzy wzburzonej krwi. 5 filmów o relacjach braterskich

Więzy wzburzonej krwi. 5 filmów o relacjach braterskich

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kadr z filmu „Ardeny” / „D'Ardennen” (2015)
Kadr z filmu „Ardeny” / „D'Ardennen” (2015) / Źródło: M2 Films
Skoczą za sobą w ogień czy raczej sobie do gardeł? Przedstawiamy pięć filmów, w centrum których stoją bracia.

„Ardeny”, reż. Robin Pront (2015)

Wyobraźcie sobie następującą sytuację: nieudany rabunek kończy się ucieczką jednego z braci i wyrokiem sądowym dla drugiego. Mijają cztery lata. Ukarany brat wychodzi na wolność, zupełnie nieświadomy tego, że jego była dziewczyna związała się z… tak, dobrze zgadliście – z bratem, który uniknął więzienia. Ale to nie wszystkie składniki bigosu. Mężczyzna, który „wraca do gry”, jest jak tykająca bomba zegarowa. Porywczy, agresywny, bezduszny niczym muzyka techno, której namiętnie słucha. Czy ten szemrany typek kiedykolwiek zaakceptuje dokonaną za jego plecami zdradę? „Ardeny” Robina Pronta potwierdzają życiową prawdę, że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach. Żądza i zazdrość sprawiają, że więzy krwi stają się cieńsze niż pajęcza nić. Społeczno-obyczajowy aspekt tej historii, podkreślony w pierwszej połowie filmu, z czasem okazuje się tylko rozgrzewką przed właściwą, krwawą potyczką w Ardenach. Belgijski reżyser nie pozostawia złudzeń – brat bratu wilkiem. / Dominika Pietraszek

„GranatowyPrawieCzarny”, reż. Daniel Sánchez Arévalo (2006)

„GranatowyPrawieCzarny” – podobnie jak „Ardeny” Robina Pronta – przedstawia sytuację, w której jeden z braci opuszcza więzienne mury. Jorge i Antonio w niczym nie przypominają jednak belgijskich bohaterów. Nie wiemy, w jaki sposób Antonio zadarł z wymiarem sprawiedliwości, nieistotny jest tu również proces jego resocjalizacji. Daniel Sánchez Arévalo skupia się na fali uderzeniowej, jaką wywołuje propozycja starszego brata – prosi on Jorge, by „w jego imieniu” zapłodnił Paulę, również więźniarkę, która w macierzyństwie widzi szansę na poprawę swego bytu za kratami. Ta szalona oferta wyrywa Jorge z nieznośnego, trwającego latami impasu. Opieka nad ciężko chorym ojcem sprawiła, że on sam przyjął rolę cierpiętnika, zadowalając się byle jaką pracą i równie niesatysfakcjonującym związkiem. Paula jako jedyna nie boi się decydować o swoim losie, a jej odwaga udziela się głównemu bohaterowi. Reżyser odsuwa tym samym rodzinę na boczny tor. Jeśli stoi ona na drodze do naszego szczęścia, nie warto kierować się sentymentami. / Dominika Pietraszek  

„Rain Man”, reż. Barry Levinson (1988)

W dużo lepszym świetle więzi braterskie przedstawił Barry Levinson w nagrodzonym czterema Oscarami „Rain Manie”. Kilka dni, które spędzają wspólnie Raymond i Charlie Babbitt, działa na obu jak najlepsze lekarstwo. Po wielu latach spędzonych w domu opieki autystyczny Raymond gwałtownie poszerza wachlarz swych umiejętności interpersonalnych. Jeszcze większa zmiana zachodzi w teoretycznie zdrowym, lecz chorobliwie roszczeniowym Charliem. Opieka nad bratem, który koncepcji pieniądza w ogóle nie rozumie, leczy młodszego Babbitta z materializmu. Obie metamorfozy na papierze wydają się naiwne, lecz dzięki dobrze napisanym i zagranym postaciom to właśnie „Rain Man” proponuje najbardziej przekonującą braterską relację w zestawieniu. Paradoksalnie, Tom Cruise zaliczył tu jedną ze ról życia, mimo że przy swoim ekranowym partnerze wypadł blado. Tym razem jest usprawiedliwiony – kto by dorównał Dustinowi Hoffmanowi…? / Dominika Pietraszek

"Chrzest", reż. Marcin Wrona (2010)

Film Marcina Wrony – pomimo romantyzmu spod znaku białych pasków – wywraca ograny motyw braterskiej miłości z werwą kibica Wichru Kłodzino. Pełna biblijnej symboliki, alegoryczna przypowieść (moralitet) o sile męskiej przyjaźni i wzajemnym odkupieniu, osadzona została w quasi-naturalistycznych kliszach kina gangsterskiego, gdzie motyw słowa, krwi i honoru stanowi centrum gatunkowej mitologii. Parafrazując historię Kaina i Abla, twórca od początku jasno określa stawkę bratobójczego konfliktu. Tytułowy „Chrzest” – alegoria odkupienia, oczyszczenia z win – sprowadza się w rzeczywistości do finałowej, zapowiedzianej sceny morderstwa „w imię przyjaźni”. W tym przypadku archetypiczne zabójstwo (w wodzie), choć wydaje się zbrodnią ostateczną i zaprzeczeniem braterskiej miłości, zrzuca kajdany z rodziny samego poszkodowanego, uwalniając matkę i dziecko (symbol nowego, nieskażonego błędem życia) spod ucisku bezwzględnej mafii. Tym samym śmierć z ręki najbliższego przyjaciela – Brata – przynosi upragniony spokój i ostateczne rozgrzeszenie. W ten oto przewrotny sposób Wrona stawia widza pod ścianą, zadając pytania bez możliwości odpowiedzi. Miłość, czyli ile? Brat, czyli kto? / Bartłomiej Słoma

"Bracia", reż. Susanne Bier (2004)

Żadna lista filmów opowiadających o trudnych relacjach braterskich nie byłaby pełna bez świetnego duńskiego obrazu „Bracia”. Dzieło Suzanne Bier jest oszczędną w środki filmowe, ale bogatą w treści i ukryte znaczenia, opowieścią o rodzinie, wstrząśniętej tragedią. 

Gdy rodzina żołnierza z Afganistaniu dowiaduje się o jego śmierci, jest zdruzgotana. Czas jednak bardzo drobnymi krokami zaczyna goić rany. Tym samym powoli zmienia się dynamika relacji między żoną zmarłego, a jego porywczym bratem. Wtedy jednak okazuje się, że mężczyzna żyje. I wraca do domu, na nowo wywracając całą dynamikę wszelkich relacji. Emocje potęguje fakt, iż żołnierz sam boryka się z ogromnym problemem, który niezaleczony, emanuje w każdym, nawet najdrobniejszym zachowaniu.

Obraz Bier silny jest w emocje związane z relacjami międzyludzkimi. Stawiając swoich bohaterów w niezwykle trudnej, złożonej sytuacji, reżyserska kazała im działać w szarej strefie, gdzie nie obowiązują żadne zasady, gdzie brak jest wytyczonej wcześniej ścieżki zachowania. To potęguje emocjonalny wydźwięk historii. Film niosą scenariusz i stonowana gra aktorska, a surowy klimat, przypominający nagrania domowymi kamerami, uwiarygodnia opowieść, sprawiając, że staje się ona bliższa widzowi. Niezwykle mocne dzieło, które potrafi wstrząsnąć oglądającym i pobudzić jego najskrytsze pokłady empatii. Nic dziwnego, że film przypadł do gustu Amerykanom, którzy w kilka lat później stworzyli remake obrazu, z Natalie Portman, Tobeyem Mcguierem i Jakiem Gyllenhaalem. / Michał Kaczoń


 0

Czytaj także