Julianna Margulies o swoich doświadczeniach ze Stevenem Seagalem. „Upewnił się, że widzę jego broń”

Julianna Margulies o swoich doświadczeniach ze Stevenem Seagalem. „Upewnił się, że widzę jego broń”

Julianna Margulies
Julianna Margulies / Źródło: Newspix.pl / ZUMA
Julianna Margulies podzieliła się własnymi przeżyciami dot. toczącej się debaty nt. molestowania i nękania kobiet w Hollywood. Opowiedziała historię, której bohaterem jest Steven Seagal. Aktorka zagrała z Seagalem w filmie „Out of Justice” z 1991 roku.

– Kiedy miałam 23 lata, reżyserka obsady poinformowała mnie, że Steven Seagal chce ze mną porozmawiać w swoim pokoju hotelowym o godzinie 22:00. Mieszkałam na Brooklinie i poinformowałam ją, że nie jeżdżę metrem późno w nocy. Odpowiedziała, że zwrócą mi koszty podróży – opowiada Margulies. – Dotarłam do tego hotelu około 22:40 i nie zastałam tam reżyserki. Był Seagal. Sam. Upewnił się, że widzę jego broń. Nigdy wcześniej na żywo nie widziałam broni. Wyszłam stamtąd bez szwanku – mówi.

Pod koniec listopada Steven Seagal został kilkanaście razy oskarżony o molestowanie seksualne. Jenny McCarthy mówiła, że w trakcie prywatnego przesłuchania do filmu „Under Siege 2” poprosił ją, aby się rozebrała. Rzecznik prasowy Seagala zaprzeczył tym doniesieniom.

Julianna Marguiles podzieliła się także z opinią publiczną swoimi doświadczeniami z Harveyem Weinsteinem. – Mam własną historię z Harveyem, ale nigdy nie zostałam zgwałcona – podkreśliła. – Nigdy nie doznałam krzywdy. (...) Ale prawdą jest, że przez lata lekceważyliśmy to, co było przed naszymi oczami – przyznała. – Ze względu na sytuację ze Stevenem Seagalem w tym hotelowym pokoju, co było przerażającym doświadczeniem, odmówiłam spotkania z Harveyem Weinsteinem w jego hotelowym pokoju. Proponowała mi to kobieta, która zapewniała, że „na pewno dostanę (rolę – red.)” – podsumowała aktorka.

Czytaj także

 4
  • Treść została usunięta
    • Co dopiero jak by jej pokazał zbiory swoich znaczków albo literatury filozoficznej, to dopiero zastrasza.
      Ta cała seksafera, to pomijając bezwzględnie karygodne czyny jednostek, jest tak naprawdę następnym atakiem IV. neoliberalnej LBGTQIAZ ... Rzeszy na heteroseksualność i solidarność mężczyzn z kobietami, próba ich podziału. Bo w tym całym bełkocie rozpływają sie granice: Spojrzał na mnie nie ten, nie tak, nie w czasie - molestowanie. Poszłam z nim do lóżka, chciało mi sie, w trakcie mi sie odechciało - gwałt. Dowolność.
      • Seagal jak był w Polsce, też był oskarżony o molestowanie na castingu w hotelu.
        A w ogóle są tacy, co nie molestowali? To zdaje się norma, od zarania ludzkości.
        • Treść została usunięta

          Czytaj także