Piękno i bestia

Piękno i bestia

Już dawno w kinach nie było filmu tak brutalnego i tak magicznego jednocześnie. „Labirynt Fauna” pokazuje, że te sprzeczności można pogodzić.
„Przemoc i groza są na świecie równie rozpowszechnione jak kwiaty i dobroć" – mówił w jednym z wywiadów reżyser Guillermo Del Toro. Jego „Labirynt Fauna" to jedna z najbardziej udanych prób pokazania w filmie tych dwóch sprzeczności. Udaje się to dzięki małej Ofelii (granej przez Ivanę Baquerę), która żyje jednocześnie w dwóch światach: realnym oraz wymyślonym. Jej codzienność to brutalna rozprawa hiszpańskich wojsk wiernych dyktatorowi Franco z rebeliantami, z kolei jej fantazje to krąg tajemniczych przyjaciół z tytułowym faunem na czele. W pewnym momencie oba te światy zaczynają nachodzić na siebie, dzięki czemu ten film jest mocno odrealniony i magiczny.

Ale nie znaczy to, że na ekranie oglądamy bajkę pokroju „Władcy Pierścieni". „Labirynt Fauna" jest filmem bardzo brutalnym, nie brakuje w nim krwi, gwałtu i przemocy. Ofelia szamoce się między ojczymem bez skrupułu wyżynającym partyzantów i światem fauna, któremu także daleko do bajkowej sielanki. I właśnie to stanowi o sile „Labiryntu...". Ten film jest na pewno magiczny, ale na swój specyficzny sposób. Sporo w nim mroków jakby żywcem wyjętych z dzieł Tima Burtona, Terry’ego Gilliama, czy Jean-Pierre’a Jeuneta. Do tego trzeba dodać niezwykle oryginalny świat wykreowany przez operatora Guillerma Navarra – jego pomysłowość uczyniła z „Labiryntu Fauna” dzieło tak zjawiskowe.

"Labirynt Fauna" ("Laberinto del fauno"), reż. Guillermo Del Toro, Hiszpania/Meksyk/USA, 2006

Czytaj także

 0