Na pytanie, czy zasłużył na Nobla, odpowiedział: „Szczerze mówiąc, nie”

Na pytanie, czy zasłużył na Nobla, odpowiedział: „Szczerze mówiąc, nie”

John Steinbeck
John Steinbeck Źródło: Domena publiczna
Emocje opadły – laureatów tegorocznych Nagród Nobla znamy już od kilku tygodni. Zainteresowani czekają na powoli zbliżający się 10 grudnia, czyli datę corocznego wręczenia tych nagród w trakcie uroczystej gali w Sztokholmie. Ale u nas ciekawiej, bo pojawia się więcej niż w innych latach książek związanych z Noblem. Przede wszystkim trzy biografie – każda napisana w inny sposób: albo dostosowany do postaci bohatera, albo mniej skupiający się na nim, a więcej na opresjach, w jakie pakuje go polityka, albo wreszcie na jego wewnętrznych kłopotach i zahamowaniach .

Ingrid Carlberg, „Nobel. Wybuchowy pacyfista”, Wydawnictwo Poznańskie

Nobel, Alfred Nobel, to od ponad stu lat jedno z nazwisk najbardziej znanych na świecie. O nim samym jednak nie wiemy wiele – każdy powie tylko, że jest wynalazcą dynamitu. Ale wynalazca dynamitu, który ustanowił nagrodę dla tego, kto „najbardziej przyczynił się do braterstwa między narodami oraz do znoszenia lub ograniczenia istniejących armii”? Tak to właśnie napisał w swoim testamencie.

To jeden z paradoksów jego życia: od najmłodszych lat miał poglądy pacyfistyczne, a jednocześnie powiedział kiedyś, że „od początku było dla niego jasne, że poświęci swoje życie materiałom wybuchowymi”.

Tym się bowiem zajmował jego ojciec i tak wychował synów, że raczej trudno im było nie przejąć po nim przedsiębiorstwa i laboratorium.

Czy Nobel cierpiał z tego powodu? Tego możemy się tylko domyślać, ale z pewnością cierpiał dlatego, że nie mógł się poświęcić literaturze. Przez całe życie pisał wiersze, zaczynał powieści, ale był zbyt nieśmiały, by przedstawić coś z tego wydawnictwom. Może to i lepiej, bo kiedy wreszcie pod koniec życia własnym sumptem wydał książkę, nikt się nią nie zainteresował, a gdy umarł spadkobiercy zarządzili jej zniszczenie (poza trzema egzemplarzami), by nie rzucała cienia na wielkie nazwisko.

Jeśli zaś chodzi o materiały wybuchowe, to jako utalentowany wynalazca (nie skończył żadnej uczelni i nie miał więc dyplomu inżyniera) przez całe życie z sukcesami je udoskonalał, i zawsze twierdził, że miały służyć pracom górniczym i inżynieryjnym. Ale też kontynuował zapoczątkowaną przez ojca produkcję min morskich, więc przecież musiał wiedzieć, do czego ma służyć proch bezdymny, nad jakim też długo pracował. No i nie ma co ukrywać: literackie ambicje ambicjami, ale podstawą gigantycznej fortuny, którą zgromadził, były materiały wybuchowe.

Całość recenzji dostępna jest w 47/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także