Rafał Zawierucha: Mam do zagrania dużo. Czy to jest Vega, czy to byłby Hitler albo papież...

Rafał Zawierucha: Mam do zagrania dużo. Czy to jest Vega, czy to byłby Hitler albo papież...

Rafał Zawierucha
Rafał Zawierucha Źródło: Archiwum prywatne
Mam do zagrania dużo i czy to jest Vega, czy to byłby Hitler, czy któryś z papieży, to najwspanialszy materiał, bo to są ludzie charakterystyczni, odważni, coś znaczą, coś robili, albo czegoś mocnego doświadczyli w życiu, albo zniszczyli świat, bo coś nimi kierowało – mówi Rafał Zawierucha.

Wiktor Krajewski: Raczej nie możesz narzekać, że producenci filmowi i reżyserowie nie pamiętają o tobie. Za chwilę do kin wchodzi „Wieczór kawalerski”...

Rafał Zawierucha: Tu chodzi o to, że w tym zawodzie trzeba dbać o swoją pracę i mądrze rozkładać siły, bo to jest długi dystans. Wydawać by się mogło, że w dobie bardzo szybkiego zdobywania zasięgów, co drugi jest lubianym aktorem, bo go znają w Internecie z różnych akcji, niekoniecznie ambitnych.

Na tym się nie ujedzie za daleko i za długo.

Tutaj trzeba dbać o relacje i o to, żeby wykazać się pokorą wobec pracy, wobec życia, doceniać to, co jest. Tę rolę też traktuję bardzo serio i też się cieszę, że do mnie przyszła.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.