„Nieważne, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną. Nieważne, czy jesteś osobą silną fizycznie, czy skrajnie nieśmiałą, geniuszem czy osobą obdarzoną raczej przeciętnym ilorazem inteligencji. Cnota to imperatyw uniwersalny”, pisze Holiday i zaznacza, że w starożytnym Rzymie nie było żeńskiego odpowiednika „virtus”, czyli właśnie cnoty. Bycie cnotliwym bowiem powinno być uniwersalne.
Holiday, zafascynowany tradycją stoicką (zresztą jego „Stoicyzm na każdy dzień roku” czy „Umysł niewzruszony” zostały docenione przez krytyków i recenzentów, a on sam na stoicyzmie zbudował swoją markę osobistą), inspiruje się takimi filozofami jak Epiktet, Marek Aureliusz, Sokrates czy Konfucjusz i zręcznie przekłada ich mądrość na współczesny język. Przypomina, że etyka to nie akademicka teoria, ale codzienna praktyka — sposób, w jaki traktujemy innych, to, jak ze sobą rozmawiamy i jakich wyborów codziennie dokonujemy.
Moralne nawyki, które zmieniają więcej niż cele SMART
Rób raczej to, co trzeba, niż to, co się opłaca — namawia Holiday. W tych słowach nie ma niczego odkrywczego, ale w lukrowanym świecie social mediów i życia na pokaz jego manifest jest niemal rewolucyjny. Niestety, okazuje się, że większość z nas zapomniała, że charakter to nie strategia wizerunkowa, tylko wynik powtarzalnych, uczciwych gestów.
„»Słuszne postępowanie« jest trudne… lecz jednocześnie bardzo proste. Wszystkie doktryny filozoficzne — od Konfucjusza, przez chrześcijaństwo, Platona, Hobbesa, po Kanta — opierają się na tej samej podstawowej regule”, dodaje Holiday.
Zarządzanie wartościami bowiem to nie slogan z korporacyjnej prezentacji, ale nasze codzienne decyzje. Autor „Postępuj słusznie, tu i teraz” pokazuje, jak powtarzane wybory budują lub niszczą moralną strukturę naszego życia. Cytuje Konfucjusza: „Jeśli wiesz, co jest właściwe, a nie działasz zgodnie z tym, brakuje ci odwagi”. Zatem albo jesteśmy przyzwoici, albo nie. Nie ma trzeciej opcji.
Dlaczego większość ludzi kręci i kombinuje?
Tymczasem większość ludzi kombinuje, jak wycofać się z czegoś, na co chwilę wcześniej się zgodzili. Szukają pretekstu, by nie musieć dotrzymać słowa. Bo pojawiła się lepsza okazja albo coś innego wydaje się bardziej opłacalne. Bo nagle do nich dociera, że to będzie trudniejsze, niż się wydawało (to zrozumiałe, że bardziej atrakcyjny jest grill lub wyjście ze znajomymi niż posprzątanie domu babci. O wiele przyjemniej spędzić czas przy wciągającym serialu niż robić zakupy starszej sąsiadce, która dodatkowo ciągle narzeka. I któż z nas chciałby siedzieć na nudnym rodzinnym spotkaniu, zamiast na przykład pójść na spacer do lasu?). Tymczasem ludzie łudzą się, że ich decyzje niczego o nich nie mówią. A to nieprawda.
Dlaczego warto dotrzymywać obietnic?
Dotrzymanie obietnicy czasami oznacza stratę — trzeba zrobić coś niewygodnego, zrezygnować z czegoś atrakcyjniejszego, trzymać się planu, który już nie jest tak korzystny, jak w chwili, gdy go zaakceptowaliśmy. Ale złamanie słowa też ma swoją cenę. Ryzykujemy własnym imieniem. A poza tym za każdym razem, gdy kłamiemy albo kogoś zawodzimy, osłabiamy przekonanie, że ludziom w ogóle można wierzyć.
„Postępuj słusznie, tu i teraz” to nie poradnik. To manifest moralnej odwagi. Wcielenie w życie zawartych w nim zasad na pewno nie sprawi, że staniemy się sławni i popularni. Może nawet przestaniemy być lubiani czy akceptowani przez niektóre osoby z naszego otoczenia (co będzie dla nas również sygnałem, że te znajomości były niewiele warte). Być może jednak zaczniemy w końcu żyć w zgodzie ze sobą.
Kim jesteś, kiedy nikt nie patrzy?
Sam autor zaznacza: „Nie będę teoretyzował na temat przepisów prawa, nie będę nakreślał drogi do nieba ani straszył piekłem. Cel tej książki jest o wiele mniej skomplikowany, a dużo bardziej praktyczny — pójść w ślady starożytnych mędrców, którzy sprawiedliwość traktowali jak nawyk czy umiejętność, jak sposób na życie”.
W świecie, w którym łatwiej zbudować siebie w sieci i na polu zawodowym niż we własnym sumieniu, ta pozycja wraca do pytania najstarszego i najtrudniejszego: kim jesteś, gdy nikt nie patrzy?

