Gadżet Gutenberga

Gadżet Gutenberga

Książki dodawane do gazet psują rynek, ale jesteśmy na to skazani.
To nie "Gazeta Wyborcza" wymyśliła serię książkowej klasyki dodawanej do pisma. To kalka zachodniej akcji marketingowej, której pomysłodawcą i wykonawcą jest międzynarodowa firma Mediasat. Niemal te same książki, które oferuje "Gazeta Wyborcza", w identycznej oprawie i szacie graficznej pojawiały się przed czterema laty we włoskiej "La Repubblice". Dziś bliźniaczą akcję prowadzą dzienniki na Bałkanach ("Vijesti", "Delo", "Novosti"), w Anglii ("Daily Mail") oraz w Hiszpanii ("El Mundo") i Portugalii ("El Publico"). Bo to nie kosmetyki czy płyty DVD, ale właśnie książki są dziś gadżetem najczęściej dołączanym do europejskiej prasy. Zdaje się, że od książkowej prezentomanii nie ma odwrotu, zwłaszcza że apetyt czytelników rośnie w miarę jedzenia.

Wydawca oszust?

Akcja "Gazety Wyborczej" jest u nas rozpatrywana w kategoriach kulturotwórczej misji. W rzeczywistości chodzi o nowy rodzaj broni na rynku prasy codziennej, którą Agora wytoczyła, walcząc z tabloidami. Na kontratak nie trzeba było długo czekać. W ostatni czwartek lipca "Super Express", sondując czytelników, dodał gratisową książkę. Wkrótce planuje ruszyć z serią kryminałów po  bardzo niskich cenach. To początek gadżetowej wojny, której koniec może się rozegrać na wysypisku śmieci, zwłaszcza że w ofercie "Gazety Wyborczej" są pozycje, które każdy wykształcony człowiek ma już w swojej biblioteczce. To niepotrzebna nadprodukcja, bo rynek już dawno się nasycił. Na przykład powieść "Mistrz i Małgorzata" w ostatnich kilku latach była wydawana kilka razy (ostatnio w 2003 r.).

Kioskarze zaczęli sprzedawać książki z kolekcji "Gazety Wyborczej" oddzielnie od dziennika. Dlatego akcja nie przekłada się na sprzedaż gazety, o co przecież chodziło (wzrost sprzedaży dziennika, niewiele ponad 20 proc., zanotowano jedynie przy pierwszych tytułach kolekcji). Podobnie było w wypadku białostockiego "Kuriera Porannego" i "Nowej Trybuny Opolskiej", które jako pierwsze na polskim rynku dzienników pokusiły się o cykliczny insert książkowy. Pod koniec lutego czytelnicy obu tytułów otrzymali gratis książkę Juliusza Verne'a. Kolejne tytuły z kolekcji, choć drukowane na dobrym papierze i w twardej oprawie, kosztują tylko 9,90 zł. - Czytelnik, otrzymując tak tanią książkę, wyciąga prosty wniosek: wydawcy i księgarze są oszustami, bo oferują książki po znacznie wyższych cenach - mówi Bogdan Szymanik, właściciel wydawnictwa Bosz.

Kobieca namiętność

W Polsce, gdzie co drugi obywatel nic nie czyta, 600 tys. bezpłatnych egzemplarzy "Imienia róży" rozeszło się w ciągu zaledwie kilku godzin. Nie oznacza to, że Polacy zaczęli masowo czytać, bo kolekcjonerstwo niewiele ma wspólnego z czytelnictwem. A doświadczenia innych europejskich gazet, które prowadzą takie akcje, dowodzą, że w ten sposób ani nie rośnie sprzedaż gazet, ani nie wzrasta czytelnictwo książek. - W wypadku książkowych gadżetów powstaje iluzja, że jesteśmy wolnymi strzelcami na tym rynku obfitości. Czujemy się łowcami trofeów, gdy tymczasem uczestniczymy tylko w grze iluzji - mówi antropolog kultury prof. Roch Sulima.

Książkowe gadżety zbierają najczęściej kobiety. Dlatego to wydawcy pism kobiecych zainicjowali modę na dodawanie do czasopism książek. Początkowo były to harlequiny czy broszurowe wydania kiepskich powieści popularnych. W ubiegłym roku wakacje umilał książkami kobiecy magazyn "Marie Claire" (w lipcu dołączono "Mantissę" Johna Fowlesa, w sierpniu - "Namiętność" Jeanette Winterson).W tym roku "Twój Styl" kupił prawa do 350 tys. egzemplarzy "Janice Gentle i seks" Mavis Cheek.

Marta Sawicka

Pełny tekst ukaże się w najnowszym numerze tygodnika "Wprost". W sprzedaży od poniedziałku, 23 sierpnia.

Czytaj także

 0

Czytaj także