Nie wygląd placówki, lecz ludzie. Historia Filipa i rodziców, którzy odzyskali spokój dzięki Pastelowej Układance
Artykuł sponsorowany

Nie wygląd placówki, lecz ludzie. Historia Filipa i rodziców, którzy odzyskali spokój dzięki Pastelowej Układance

Przedszkole
Przedszkole Źródło: Shutterstock / Gorodenkoff
Rodzice dzieci ze spektrum autyzmu i ADHD często stają przed trudnym wyborem odpowiedniej placówki. Historia Filipa pokazuje, że kluczowe znaczenie mają nie mury czy wyposażenie, ale kompetencje specjalistów, współpraca z rodziną i konsekwentne wsparcie na każdym etapie rozwoju dziecka.

Gdy Filip trafił do Przedszkola Terapeutycznego Pastelowa Układanka, jego rodzice mieli za sobą doświadczenia, które zna wielu opiekunów dzieci neuroróżnorodnych. Adaptacja w poprzednich placówkach była trudna, a telefony z prośbą o natychmiastowy odbiór dziecka zdarzały się jeszcze zanim rodzice zdążyli wrócić do domu.

– Szukaliśmy miejsca, w którym Filip będzie miał szansę naprawdę się odnaleźć. Trafiliśmy tutaj z polecenia terapeutki, która wcześniej z nim pracowała. To był strzał w dziesiątkę – wspomina tata chłopca.

Pierwsze dni bez lęku

Choć każda zmiana środowiska wiąże się z okresem adaptacji, tym razem przebiegł on inaczej niż wcześniej. Filip od pierwszych dni chętnie zostawał w placówce Pastelowa Układanka, szybko zaakceptował nowe otoczenie i nawiązał relacje z terapeutami. Rodzice podkreślają, że już po kilku tygodniach zauważyli pierwsze efekty pracy zespołu.

– Bardzo zależało nam na rozwoju mowy. To był jeden z naszych głównych celów. Postępy były widoczne naprawdę szybko. Nie tylko pracowano z Filipem, ale także z nami jako rodzicami– opowiada mama chłopca.

Terapia, która obejmuje całą rodzinę

Jednym z elementów, który rodzice wskazują jako szczególnie wartościowy, było włączenie ich w proces terapeutyczny. Regularne konsultacje i praktyczne wskazówki pomagały zrozumieć zachowania syna oraz skuteczniej reagować w codziennych sytuacjach. Pani Agnieszka przyznaje, że jeszcze kilka lat temu zwykłe wyjście do sklepu bywało ogromnym wyzwaniem.

– Zdarzało się, że rzucał się na podłogę, krzyczał, kopał. Byłam zestresowana i nie wiedziałam, jak reagować. Dzięki wskazówkom terapeutów nauczyłam się, co robić, a czego unikać. Po pewnym czasie mogliśmy normalnie zrobić zakupy bez napięcia i stresu – mówi pani Agnieszka.

Rodzice podkreślają, że otrzymali nie tylko wsparcie emocjonalne, ale przede wszystkim konkretne narzędzia do pracy z dzieckiem.

– W poprzednich placówkach nikt nie pokazywał nam, jakie błędy popełniamy ani jak możemy działać skuteczniej. Tutaj dostaliśmy jasne wskazówki i wiedzę, którą mogliśmy wykorzystać każdego dnia – mówi pan Piotr.

Współpraca jako fundament sukcesu

Zdaniem rodziców największą wartością okazała się ścisła współpraca pomiędzy terapeutami a rodziną.

– Jeśli działania prowadzone w przedszkolu nie są kontynuowane w domu, efekty będą znacznie słabsze. My otrzymywaliśmy konkretne zalecenia i konsekwentnie je realizowaliśmy. Dzięki temu wszystko tworzyło spójną całość. Podobnie było w przypadku trudnych zachowań podczas podróży samochodem. Filip często reagował agresją, szarpał rodziców i utrudniał jazdę. Każda taka sytuacja była omawiana z terapeutami, którzy pomagali wypracować odpowiednie strategie postępowania. Po kilku miesiącach problem praktycznie zniknął. To nie wydarzyło się samo. Był to efekt wspólnej, systematycznej pracy – opowiadają rodzice Filipa.

Najważniejsze nie są ściany

W rozmowie pojawia się również temat wyboru odpowiedniej placówki. Rodzice zwracają uwagę, że wiele osób kieruje się pierwszym wrażeniem lub wyglądem budynku.

– Oczywiście estetyka jest ważna, ale nie najważniejsza. Najważniejsi są ludzie, którzy pracują z dzieckiem i rodziną. To oni tworzą miejsce. Dla naszej rodziny oznaczało to codzienne dojazdy liczące około 35 kilometrów w jedną stronę. Mimo zmęczenia i logistycznych trudności nie żałują swojej decyzji. Widzieliśmy efekty i wiedzieliśmy, że warto. Cel był ważniejszy niż niedogodności– mówią rodzice Filipa.

Jak reagować, gdy dziecko przeżywa kryzys?

Rodzice postanowili podzielić się również doświadczeniem, które może być pomocne dla innych rodzin. Ich zdaniem podczas kryzysu najważniejsze jest zapewnienie dziecku bezpieczeństwa i zachowanie spokoju.

– Trzeba zadbać o to, żeby dziecko nie zrobiło sobie krzywdy. Nie szarpać, nie ciągnąć na siłę. Poczekać, aż emocje opadną. I nie przejmować się reakcjami otoczenia. Zwracają uwagę, że dzieci bardzo silnie odczytują emocje rodziców. Kiedy byłam zdenerwowana, Filip reagował jeszcze mocniej. Gdy nauczyłam się zachowywać spokój, on również szybciej się wyciszał – tłumaczy pani Agnieszka.

Droga pełna wyzwań, ale także nadziei

Dziś Filip ma dziewięć lat i rozpoczął naukę w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Jego rodzice nie ukrywają, że droga do tego momentu była wymagająca i pełna emocji.

– Były łzy, były chwile zwątpienia. Ale z perspektywy czasu wiemy, że strach na początku był większy niż rzeczywistość. Trudności się zdarzają, ale można nauczyć się z nimi żyć i skutecznie pomagać dziecku – mówią rodzice Filipa.

Zapytani o współpracę z zespołem terapeutycznym odpowiadają bez wahania:

– Ani razu się nie zawiedliśmy na Pastelowej Układance. Od początku do końca czuliśmy, że ktoś nas prowadzi i wspiera. To było dla nas bezcenne – tłumaczą rodzice chłopca.

Rozmówcy: Agnieszka i Piotr Makowscy rodzice Filipa ze spektrum autyzmu