– To, co się działo, było nietransparentne – powiedział Krzysztof Bosak, pytany przez Artura Siekaczyńskiego w „Rozmowie Wprost” o Przemysława Wiplera i jego relacje biznesowe. Prezes Ruchu Narodowego przyznał, że o sprawie dowiedział się z mediów i nie chce, aby podobna sytuacja się powtórzyła.
Współprzewodniczący Konfederacji odniósł się również do pytania, czy Wipler ponownie wystartuje z list ugrupowania. Nie udzielił jednak jednoznacznej odpowiedzi. – To jest do szczegółowej analizy, co tam się dokładnie działo. Przemysławowi Wiplerowi nikt nie zarzuca działania sprzecznego z prawem – zastrzegł Bosak.
Bosak o Wiplerze: Tak nie może być
Polityk przyznał jednak, że sprawa budzi zastrzeżenia dotyczące przejrzystości działalności publicznej. Jego zdaniem łączenie czynnej polityki z działalnością gospodarczą, szczególnie doradczą, nieuchronnie prowadzi do kontrowersji.
– Dyskusja o moralności przy polityce i pieniądzach jest zawsze bardzo delikatna. Uważam, że to nie powinno się wydarzyć – powiedział.
Bosak sformułował również zasadę, którą powinni kierować się politycy chcący zachować zaufanie wyborców. – Prosta decyzja: albo biznes, działalność gospodarcza, albo polityka. Wybory powinny być jasne – stwierdził.
Jak podkreślił, decyzja powinna zostać podjęta nie tylko „we własnym sumieniu”, ale również w sposób przejrzysty dla współpracowników partyjnych i opinii publicznej.
– Nie chciałbym być więcej w takiej sytuacji, że z mediów dowiaduję się, że w któryś z posłów dla kogoś pracuje, nic o tym nie wiemy i jest to jakaś spółka z zagranicy. Tak nie może być – zaznaczył lider Ruchu Narodowego.
Krakowska porażka Konfederacji. „Nie pozwolę, żeby to się powtórzyło”
W rozmowie poruszona została również sprawa niezarejestrowania kandydata Konfederacji w wyborach w Krakowie. Jak tłumaczył Bosak, o niepowodzeniu zdecydował brak odpowiedniego zapasu prawidłowych podpisów.
– Z tego błędu wyciągamy wnioski. Mogę zadeklarować, że nie pozwolę, żeby to się powtórzyło gdziekolwiek kolejny raz – powiedział.
Wicemarszałek Sejmu odniósł się także do medialnych doniesień, według których na listach poparcia mogły znaleźć się dane osób zmarłych. Zastrzegł, że osobiście nie uczestniczył w procesie rejestracji kandydata.
– Jeśli tak było, to prokuratura powinna to zbadać i, jeżeli uda się ustalić winnego, wyciągnąć konsekwencje. Nie może być tolerancji dla tego rodzaju praktyk – ocenił.
Bosak nie zgodził się przy tym z zarzutem, że odcina się od odpowiedzialności i przerzuca ją na Sławomira Mentzena. Przyznał, że także przedstawiciele Ruchu Narodowego uczestniczący w pracach krakowskiego sztabu powinni lepiej dopilnować zbierania podpisów.
– Odpowiedzialność za wszystko, co się dzieje, spoczywa na nas jako całości – zaznaczył. Dodał, że osoba, która nie dopilnowała podpisów, „nie będzie się więcej tym zajmowała”. Przypomniał też, że człowiek odpowiedzialny wcześniej za błędy w sprawozdaniach finansowych partii został usunięty.
Bosak dementuje rozłam Konfederacji
Prezes Ruchu Narodowego stanowczo zaprzeczył również, że ostatnie problemy przybliżają Konfederację do rozłamu. Przekonywał, że Nowa Nadzieja i Ruch Narodowy nadal wspólnie przygotowują projekty, ustalają głosowania i organizują wydarzenia programowe.
– Dementuję to. Skupmy się na faktach – odpowiedział na pytanie o możliwość podziału ugrupowania.
Według Bosaka zgodność podczas głosowań posłów Konfederacji sięga niemal 100 proc., a medialnie nagłaśniane różnice występują stosunkowo rzadko. Zapewnił również, że Ruch Narodowy nie rozważa samodzielnego startu. – Konfederacja, która byłaby pozbawiona któregoś z naszych skrzydeł, byłaby niekompletna. Uważam, że jesteśmy sobie potrzebni – podsumował.
Czytaj też:
Nawrocki przyjmie ślubowanie od Berka? Bosak nie ma wątpliwości, co powinien zrobić prezydent Czytaj też:
21 posłów chce polskiego marszu we Lwowie. Biernacki: „To jest szaleństwo”
